Mieczysław Łuczak

Głównym tematem naszego spotkania jest embargo wprowadzone przez Rosję na import polskich owoców i warzyw. Na ile ten zakaz odbije sie na rolnikach i ogrodnikach z naszego regionu?

My jako samorząd rolniczy już od jakiegoś czasu przestrzegaliśmy przede wszystkim polityków przed zbytnim angażowaniem się w politykę wschodnią, i Ukrainy, bowiem przeczuwaliśmy, że to może się skończyć wojna gospodarczą ze strony Rosji. Najpierw była kwestia afrykańskiego pomoru świń na ścianie wschodniej, a teraz niestety od 1 sierpnia embargo nałożone praktycznie na wszystkie produkty które eksportowaliśmy na rynek rosyjski. Na ile to się odbije na naszych rolnikach to okaże się dopiero za kilka miesięcy, bo na przykład to słynne już embargo na jabłka to w praktyce będzie zrealizowane w miesiącach późno jesiennych. W przypadku sadowników jest to produkcja późniejsza. Mam nadzieję, że do czasu tej później jesieni rząd polski stanie na wysokości zadania i zdąży znaleźć nowe rynki zbytu dla naszych sadowników.

No i wywołaliśmy temat innych rynków zbytu. Wiem, że wielkopolskie pomidory, inne warzywa i owoce są również eksportowane na Białoruś, ale też wielu krajów Europy zachodniej, a nawet Arabii Saudyjskiej. Może to jest odpowiedni moment by szukać na własną rękę nowych miejsc zbytu?

Zacznijmy od tego przykładu jabłek. Produkcja tych owoców w naszym kraju sięga około około 3 000 000 ton. Z tego milion to spożycie jabłek wewnątrz przez naszych mieszkańców, kolejny milion przeznaczony jest na produkcję soków, które faktycznie są eksportowane do najróżniejszych krajów na świecie. Z pozostałego miliona ton aż 700 000 ton trafiała tylko do Rosji. Polskie jabłka robiły tam furorę i to było przemyślane działanie, że strony Federacji Rosyjskiej, która wiedziała, że embargo dotknie głównie polskich sadowników. I tu uważamy, duża rola ministerstwa rolnictwa, żeby wypromowało polskie jabłka na rynkach nie tylko tych najbliższych sąsiadów, ale też azjatyckich. Zauważmy, że np. nasza wołowina kiedyś trafiała głównie do Rosji, a dziś chłonnym rynkiem jest Japonia. Mam nadzieje, że podobnie będzie z owocami.

Wróćmy zatem do tego lokalnego patriotyzmu jeśli chodzi o spożywanie naszych owoców i warzyw. Od kilkunastu dni ogromną popularność zdobywa akcja „Uderz w Putina – jedz polskie jabłka.” Może wciąż za dużo wybieramy w marketach zachodnich owoców, wolimy hiszpańskiego arbuza niż polską śliwkę, gruszkę i to symboliczne już jabłko?

To się zgadza, że wciąż zbyt często kuszą nas zachodnie produkty. W skali Europy w produkcji jabłek jesteśmy trzecim krajem, ale już inaczej to wygląda jeśli chodzi o spożycie. To embargo, internetowe akcje, czy szum medialny są dobrą okazją by promować jedzenie naszych owoców, wprowadzać jeszcze więcej zdrowych nawyków żywieniowych w szkołach u dzieci. A pamiętajmy, że zdrowe polskie owoce i warzywa kupimy nie tylko na lokalnych targowiskach, ale również są one już odpowiednio oznaczone w hipermarketach.

Chciałbym teraz spytać o możliwość otrzymania odszkodowań przez gospodarzy, którzy na skutek tego embargo poniosą szkody. Czy w tym zakresie Wielkopolska Izba Rolnicza podjęła już jakieś działania?

Myślę, że taka możliwość będzie. Mając w pamięci rok 2011 w Niemczech, gdy tam pojawiła się bakteria ecoli wtedy bardzo szybko to odczuli nasi wielkopolscy producenci pomidorów i ogórków. Wtedy Komisja Europejska bardzo szybko zarezerwowała kwotę 400 000 000 euro na rekompensaty dla poszkodowanych producentów. Wtedy aż 210 000 000 euro trafiło do polskich przedsiębiorców. Wierzę, że równie sprawnie będzie działała Komisja Europejska w przypadku strat, które poniosą nasi sadownicy wskutek embarga Rosji. I tu ważna informacja dla naszych sadowników i rolników. Jeżeli będą jesienią chcieli ubiegać się o takie rekompensaty to muszą oni o to wnioskować bezpośrednio do Agencji Rynku Rolnego, bo to są jedyne agencje płatnicze, które rozdzielają te środki unijne. Ale na podparcie tych wniosków muszą być konkretne faktury sprzedaży z danego gospodarstwa. Jaka była wielkość sprzedaży, a do ilu spadła. Te dokumenty już teraz należy skrupulatnie zbierać.

To jak już jesteśmy przy pieniądzach, to na koniec chciałbym zapytać o dopłaty obszarowe dla wielkopolskich rolników, już z tej nowej perspektywy unijnej na lata 2014 – 2020. Tu już też podjęte są pierwsze działania.

Wiem że były obawy, że po tym kryzysie europejskim w tej nowej perspektywie unijnej będzie mniejsza pula dla rolnictwa. Tymczasem polski minister rolnictwa właśnie złożył oficjalnie do komisji europejskiej projekt dopłat obszarowych i te dopłaty w nowej perspektywie będą nawet większe niż w tym poprzednim rozdaniu. To bardzo dobra informacja dla naszych rolników. Wspomnę na koniec, że polscy gospodarze jako pierwsi, a wielkopolscy rolnicy byli tego prekursorami wykorzystali praktycznie wszystkie środki akcesyjne króre były. W programach rozwoju obszarów wiejskich te pieniądze zostały wykorzystane na poziomie około 95%. I w tej nowej perspektywie myślę, że będzie podobnie i też sięgną po te środki dla rozwoju polskiego rolnictwa.

(Radio Centrum 106.4 - Maglownica – 8 sierpnia 2014 – Gość: Przewodniczący Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej - Mieczysław Łuczak, prowadzenie - Paweł Figiel).