Pod topór

Stare, bezwartościowe, rozpychające się i inwazyjne... Takie epitety padły w kierunku rosnących na kaliskich plantach drzew z ust autora projektu ich rewitalizacji. Koncepcja ta - nazwana dosadnie rewaloryzacją - mówi o przesadzeniu 20 i wycięciu 72 drzew.

Ponad 50 osób odpowiedziało na zaproszenie kaliskiego magistratu i wraz z prezydentem Krystianem Kinastowskim wzięło udział w spacerze kaliskim zieleńcem pomiędzy ulicami Babina i Parczewskiego.

W patowej sytuacji znalazł się obecny włodarz miasta, który zbierał głosy sprzeciwu i uwagi po decyzjach swojego poprzednika:

"To nie jest tak, że przychodzi tu jakiś barbarzyńca i wycina wszystko - do zera... Pewne drzewa należy wyciąć ze względu na ich stan, ale w ich miejsce pojawią się drzewa nowe i to niemałe, np. takie o średnicy 18 cm. Jest pewna ciągłość — projekt powstał, zostały na niego przeznaczone fundusze. Powinniśmy się cieszyć, że zrobimy tu nową nawierzchnię, wprowadzimy nawodnienie i będą nowe nasadzenia" - odpowiadał na pytania kaliszan Krystian Kinastowski
"Gdybym ja miał taką decyzję podjąć, to bym się zastanowił, czy akurat w planty trzeba taką kasę wpompowywać" - dodał prezydent.

Swoimi odczuciami podzieliła się z radiemCENTRUM przedstawicielka mieszkańców Śródmieścia:

"Zgadzamy się, że pewne drzewa należy wyciąć, ale nie aż tak radykalnie. Głos w tej sprawie powinni zabrać ornitolodzy; przecież są tu liczne siedliska różnych ptaków, które swoim śpiewem umilają spacery po plantach. Nowe nasadzenia powinny obejmować rośliny szlachetne, kwitnące i pachnące. Planty to płuca naszego miasta, wychowałam się tutaj, mieszkam tu od 60 lat, zależy mi na tym, żeby zmiany były zrobione z głową... Mieszkańcy nie zgadzają się na tak drastyczną wycinkę."

A jaką postawę przyjął autor projektu rewitalizacji Plant, Jacek Grabarczyk?

na fot.: Jacek Grabarczyk / autor projektu rewitalizacji Plant

"Projekt ma 3 lata, został wykonany na zlecenie urzędu miasta. To nie było jakieś tam nasze widzimisię; jeśli chodzi o sam kształt projektu, musiał on być skonsultowany z konserwatorem zabytków, który dał pieczę na tego rodzaju prace. Widzę, że problem jest z wycinką drzew, że wszyscy mają w tej sprawie obawy. Muszę powiedzieć, że gdyby ktoś powiedział mi, że chce wyciąć aż 72 drzewa, byłbym pierwszy, który się do drzewa przywiąże i nie dałbym ich wyciąć... Zdecydowanie wolę nic nie wycinać tylko sadzić, ale niestety założenia projektowe, stan istniejący drzewostanu, wytyczne konserwatora zabytków oraz zasady projektowania sztuki projektowej spowodowały, że projekt został zaakceptowany w takiej formie" - tłumaczy Grabarczyk i dodaje "3 lata temu odbyła się komisja w urzędzie miasta, w której naczelnicy poszczególnych wydziałów musieli zaakceptować taki projekt. W rozmowach uczestniczyli też właściciele pobliskich restauracji, czy projektant pomnika Adama Asnyka..." - w tym momencie, głośno i wyraźnie wszyscy usłyszeli głos Macieja Błachowicza, historyka i regionalisty, że "przecież projektant pomnika już dawno nie żyje."

Istotnie, Jerzy Jarnuszkiewicz zmarł w 2005 roku, czyli 10 lat przed wspomnianą komisją. Po nieporadnych wyjaśnieniach projektanta Błachowicz ostro dodał: "Mnie interesuje tylko jedno, czy będziemy mieli tak samo zielone planty, a jeżeli nie, to kto straci stanowisko?"

Wycięcie 72 drzew było argumentowane ich starszym wiekiem, tym że rosną wzdłuż ciągów ulicznych, na nieszlachetnym podłożu — nieodpowiednim do ich wzrostu, że korzenie układają się w związku z tym powierzchniowo, zwłaszcza duże i wysokie drzewa, że rozpiętość koron jest nieregularna, czy też że wiele drzew jest wielopniowych, co grozi złamaniem... A na koniec ostatni argument, który wzbudził najwięcej emocji - że te drzewa nie mają żadnej wartości...

255 drzew zostaje. Są zakwalifikowane do korekty koron, by nie stanowiły zagrożenia dla przechodniów, by ich funkcjonalność, estetyka i żywotność wzrosły. Na swoim miejscu zostaną także krzewy, chyba że znajdą się takie, które będą kolidowały z nowym układem, wówczas zostaną usunięte. Około 20 drzew będzie przesadzonych; czeka je "wykorzystanie w bardziej dogodnym i właściwym dla nich miejscu".

"Szczególnie te duże, wysokie drzewa o marnej jakości, które mają bardzo dużo posuszu i są schorowane. Mają one zdeformowane, nieregularnie rozpięte korony i zagrażają bezpieczeństwu. Wycinamy tylko dwa gatunki drzew - klon jesionolistny i robinię akacjową - czyli te, które są gatunkami inwazyjnymi. Takie drzewa rozpychają się, niszczą krawężniki, chodniki i nawierzchnię; one po prostu niczego nie wnoszą" - przekazał radiuCENTRUM Jacek Grabarczyk, autor projektu.

Obecna zieleń, jak stwierdził Grabarczyk, jest bardzo jednolita i monotonna, zostanie zastąpiona ciekawszymi gatunkami.

Na taki pomysł mieszkańcy Kalisza, a zwłaszcza Śródmieścia, zareagowali wyraźnym sprzeciwem. Pojawiło się wiele wątpliwości, czy podjęte decyzje są słuszne i czy można jakoś im zaradzić. Głos zabrał również Leszek Kwiasowski, z wykształcenia leśnik, a zamiłowania arborysta: "Sam wyznaczyłbym na pewno ok. 30 drzew, które musiałyby zostać usunięte - ze względów bezpieczeństwa, ale nie ze względów projektowych. Ludzie są przyzwyczajeni, że teren jest trochę dziki. Mówił pan o gatunkach inwazyjnych, mogę się - jako leśnik - zgodzić, że takie istnieją, natomiast nie możemy ich traktować w mieście jako inwazyjne. Robinia akacjowa nie wypiera innych gatunków i absolutnie nie można mówić, że takie drzewo jest bezużyteczne, ponieważ każde drzewo jest dla nas w mieście bardzo ważne. Mocno bym się zastanowił nad jej wycięciem, jest ona jednym z drzew, które najlepiej znosi wszystkie możliwe zanieczyszczenia, jest bardzo trwała. Drugi temat to wycinka drzew z powodu złego stanu korony. Proponuję skorzystać z bardzo dobrych i sprawdzonych rozwiązań, jakimi są wiązania elastyczne, które zabezpieczają rośliny i mogą one dalej żyć i rosnąć."

na fot.: Leszek Kwiasowski technik leśnik, arborysta

Żadne badania specjalistycznymi arbotomem czy rezystografem ani badania gleby nie były wykonane. Jak odpowiedział projektant, nie było takiej potrzeby. Skąd więc wiadomo, że drzewa są w złym stanie, otóż szybko pojawiła się odpowiedź:
"Wystarczy spojrzeć na ilość posuszu...", również na te słowa leśnik Kwiasowski miał gotowy argument, mówiąc, że posusz na akacji jest rzeczą normalną, można go usunąć raz na 4, 5 lat, a drzewo będzie mogło dalej spokojnie egzystować. Powodem posuszu w koronach drzew jest twardość gruntu, a przecież również temu można zaradzić, napowietrzając glebę, nawet na bardzo dużej powierzchni i do 40 cm głębokości. A najważniejsze systemy korzeniowe znajdują się od powierzchni do 30 cm w głąb. Usunięcie takich roślin spowoduje, że sąsiadująca z nią zieleń z automatu będzie miała uszkodzone korzenie. Nadmierna wycinka drzew w jednym odcinku zwiąże się z wpuszczeniem wiatru na planty i przy silnych podmuchach drzewa będą bardziej narażone na złamania" — dodał Kwiasowski.

Mieszkańcy po długiej dyskusji i jeszcze dłuższej wypowiedzi Grabarczyka, naciskali na spacer i wskazanie konkretnych drzew, które mają zostać wycięte. Projektant odrzekł, że do wieczora nie wystarczy na wszystko, czasu, ale kaliszanie byli niezmordowani. W końcu spacer plantami, jak sama nazwa spotkania wskazywała, doszedł do skutku po ok. pół godziny od rozpoczęcia spotkania. Spacerowicze zwrócili też uwagę na dokuczliwy - nie tylko o tej porze roku - brak toalet, pojemników z torbami na nieczystości dla właścicieli zwierząt.

Ze strony uczestników spaceru padło również pytanie o system nawodnieniowy, jak wygląda zagospodarowanie wód opadowych, czy będą one utracone i czy będą magazynowane do podlewania drzew. Tu również pojawiły się niespójności, mieszkańcy nie doczekali się konkretnych odpowiedzi.

Nagle w całej trwającej już ponad godzinę dyskusji pojawiły się mieszkające w otoczeniu plant dzieci. Dwie jedenastoletnie dziewczynki, jedna niespełna 4-letnia oraz dwóch chłopców. Dzieci sprawiały wrażenie mocno przejętych całą sytuacją, a zwłaszcza planami i wycięciem dużych, starych drzew, w cieniu których bawią się niemal codziennie.

Jako pierwsza wypowiedziała się Julka, podkreślając, że uczy się w szkole, jak należy dbać o środowisko i że jest świadoma wielu zagrożeń ze strony człowieka, jak chociażby ogromne ilości śmieci. Podkreśliła, że ludzie nie zdają sobie często sprawy z tego, co robią oraz że na świecie wycinanych jest już zbyt wiele drzew. Swoją poruszającą wypowiedź zakończyła słowami:

"Niedługo przez takie zachowania wyginie cała ludzkość".

Pojawienie się dzieci oraz ich aktywność w spotkaniu brawami nagrodzili niemal wszyscy uczestnicy spaceru.

W miejsce wyciętych drzew mają się pojawić nowe: 250 drzew liściastych, 20 drzew iglastych, 10641 krzewów liściastych, 3052 byliny kwitnące, 1538 różnych traw, 184 pnącza i żywopłoty grabowe.
Drzewa o obwodzie 18 - 24 cm, o rozpiętości gałęzi ok. 4 m, wysokość ok. 4,5 - 5 m.

Koszt rewitalizacji kaliskich plant to ponad 6 000 000 zł; część pieniędzy pochodzi ze środków unijnych.

Projekt jest już gotowy, władze miasta zamierzają go zrealizować jeszcze w tym roku.

Autor: 

Personalia

e-mail
romke@rc.fm

Nazwisko: 

Karolina Romke

NEWS nr 2: 

N

Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm), nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją. Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym, linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych. Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: krysiak@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm), autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).