Zagra Nohavica

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Kaliszu zaprasza w środę na spotkanie z czeską gwiazdą estrady, czyli Jaromirem Nohavicą. To postać niezbyt znana w Kaliszu, zresztą artysta będzie tu gościł po raz pierwszy. Ma jednak nad Prosną swoich fanów. Jednym z nich jest Jerzy Szukalski, który za Nohawicą jeździ, gdzie się da. Ma też dla niego wiele szczerego uznania.

"Muzyka i sam człowiek są bardzo ciekawi. Jego twórczość wychodzi na pogranicze: Jacka Kaczmarskiego, Jacquesa Brella, Włodzimierza Wysockiego, Bułata Okudżawy, ale wymyka się tym kanonom. Jest to człowiek, który wychował się na Śląsku Cieszyńskim. To jest taki bardzo ciekawy konglomerat kulturowy. To jest kultura habsburska i tereny żydowskie, niemieckie, czeskie, polskie... Cały ten tygiel kulturowy i w tym wszystkim jest Jaromir Nohavica."

Koncert Nohavicy w kaliskiej PWSZ rozpocznie się o godz. 19:00. Jest to część większej trasy po Polsce. Oprócz Kalisza na liście odwiedzonych przez czeskiego artystę miast znalazły się także: Bydgoszcz, Poznań i Konin.

deluraatrc.fm


Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm), nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją. Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym, linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych. Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm), autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).

Komentarze

Było jak zwykle

Było jak zwykle czrodziejsko i niewiadomo kiedy przeleciały te 2 godziny. Warto było pomimo aury jechać aż z Wrocławia. Dziś idziemy u "siebie" na koncert.