Pacjent z zapalaniem ucha odesłany z wieczorynki z kwitkiem, pomóc miały leki przeciwbólowe. Pacjentka potrzebująca pomocy urologa w weekend także odesłana. W poniedziałek przyjęta na SOR tylko po interwencji. Temat braku odpowiedniej pomocy specjalistycznej w kaliskiej wieczorynce i na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym wraca jak bumerang.

"Uzyskać pomoc specjalistyczną wieczorem lub weekend w kaliskiej wieczorynce graniczy z cudem. Na mocno bolące ucho pani doktor przepisała leki przeciwbólowe i odesłała. Jeszcze tego samego dnia musiałem szukać pomocy prywatnie. Lekarz powiedział, że jeszcze kilka godzin, a mógłbym stracić słuch. Niestety, próżno też szukać pomocy w poradniach specjalistycznych, te na NFZ przyjmują za kilka miesięcy" - to tylko jedna z interwencji, która trafiła do redakcji Radia Centrum.
"Żona pilnie potrzebowała pomocy urologa. W weekend z kaliskiej wieczorynki zostaliśmy odesłani z kwitkiem, bez pomocy. Lekarz powiedział, żeby rano w poniedziałek zgłosić się na SOR. Tak zrobiliśmy. Niestety, zostaliśmy potraktowani źle, odsyłano nas do lekarza rodzinnego. Dopiero po interwencji żony i poinformowaniu, kto ją leczy, zdecydowano się na udzielenie pomocy" - kolejna interwencja.

To tylko niektóre interwencje zgłoszone na Linię Interwencyjną Radia Centrum (62 503 11 99).

Z czego wynika to niezadowolenie pacjentów? Zdaniem Szpitala z niewiedzy. "Pacjenci wieczorynkę, traktują jak oddział, a tak nie jest. Wieczorynka to przychodnia, tylko działa wieczorem, w nocy i weekendy, gdy nieczynna jest ta nasza" - mówi jeden z lekarzy.
Kiedy kaliski Szpital przy ul. Poznańskiej wieczorynkę przejął wiosną 2014 roku z ul. Polnej, mówiło się wtedy o tzw. "uporządkowaniu ruchu chorych". Niestety, wg pacjentów jest tylko bałagan.

Jak tłumaczy to szpital przy ul. Poznańskiej? "Wieczorynka jest przedłużeniem podstawowej opieki zdrowotnej, jeśli pacjent, potrzebuje takiej pomocy od 18:00 do 8:00 rano, w weekendy i święta to właśnie w może ją otrzymać w wieczorynce" - powiedział Radiu Centrum Paweł Gawroński, rzecznik prasowy kaliskiego "okrąglaka":
"Tam dyżurują lekarze pediatrzy, medycyny rodzinnej, chorób wewnętrznych i inni, specjaliści którzy zgodnie z przepisami mogą w tym zakresie podejmować dyżury w wieczorynce. Wieczorynka nie jest z założenia miejscem, gdzie się uzyskuje pomoc specjalistyczną tylko podstawową opiekę zdrowotną. Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pacjent powinien uzyskać pomoc medyczną w sytuacjach zagrożenia życia. Pacjent z zapaleniem ucha trafi do wieczorynki, tu uzyska środki przeciwbólowe i trzeba sobie zadać pytanie czy ten stan wymaga ściągnięcia laryngologa z dyżuru telefonicznego. Prawdopodobnie nie. Wszystko jednak trzeba oceniać bardzo indywidualnie. Taki pacjent może uzyskać pomoc w kolejnym dniu - w szpitalu lub w poradni specjalistycznej. Tych jest kilka. Poziom finansowania z NFZ jaki jest, wszyscy wiemy. Na stacjonarny dyżur np. urologa czy laryngologa szpitala nie stać".
na fot.: Paweł Gawroński
Rzeczywiście, poradni w Kaliszu różnych specjalizacji nie brakuje. Brakuje tylko w nich miejsca dla pacjenta. Trzeba na nie czekać od kilku dni do kilku miesięcy. Zostaje tylko pomoc prywatna. Pod warunkiem, że pacjenta na nią stać.