Trzy godziny wspólnego sprzątania i kilkadziesiąt worków pełnych przeróżnych śmieci - to efekt piątkowej akcji sprzątania Prosny. Zadania podjęło się kilkadziesiąt osób - między innymi ekipy ze Szkoły Żeglarstwa MORKA, OSP KALISZ, Stowarzyszenia Polacy Dookoła Świata, ekipa ze szkoły windsurfingowej Energa Sailing Kalisz oraz harcerze i kaliszanie. Ochotnicy sprzątali zarówno brzegi Prosny, wyławiali też śmieci z koryta rzeki. Poza górami szklanych i plastikowych butelek, z Prosny wyłowiono między innymi beczkę po oleju oraz... marzannę.
"Pomysłodawcą akcji był instruktor Radosław Markiewicz ze Szkoły Żeglarstwa MORKA, który z rzeką związany jest od dzieciństwa. Organizatorzy imprezy mają nadzieje, że ludzie nie będą już wyrzucać śmieci na posprzątane tereny, tym bardziej, że tak wiele mówi się w ostatnim czasie o ożywieniu Prosny. O Prosnę trzeba dbać, tym bardziej, że jest to nasze wspólne dobro. Wszyscy uczestnicy zgodnie przyznali, że chcieliby, aby tego typu akcja odbywała cię cyklicznie - na przykład raz w miesiącu, zataczała coraz większe kręgi, zasięgiem obejmowała coraz większy teren i zgromadzi jeszcze większą liczbę uczestników" - powiedział Radiu Centrum Michał Kaftanowicz jeden z organizatorów przedsięwzięcia.
fot. Piotr Lewandowski
Autor:
Personalia
e-mail
meszczynska@rc.fm
Nazwisko:
Małgorzata Meszczyńska
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Czartoryscy nie chcą wrócić do Gołuchowa, interesuje ich zadośćuczynienie finansowe.
Potomków ostatniego pana na Gołuchowie Władysława Marii Piotra Czartoryskiego jest czworo: Adam Zamoyski, Maria Helena Zamoyska, Zdzisława Klementyna Zamoyska oraz Adam Karol Czartoryski de Bourbonne. O majątek po przodkach zabiegają od roku 2008. W 2012 wojewoda wielkopolski uznał, że zgodnie z dekretem z 1944 roku należy im się Zamek, Oficyna, Kasa, Mauzoleum oraz 144 ha parku. Teraz NSA decyzję wojewody utrzymał w mocy. Czartoryscy nie chcą wracać do Gołuchowa, interesują ich pieniądze. Z informacji, które Radio Centrum uzyskało od Benedykta Roźmiarka, dyr. Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie wynika, że spadkobiercy powołali rzeczoznawcę do wyceny majątku. Prokuratoria Generalna dokona swojej wyceny.
Kwota rekompensaty będzie wypadkową dwóch wycen. W czasie wojny zbiory z Zamku zostały wywiezione przez Niemców i Rosjan, wróciło 30 procent. Oficynę i Kasę stanowiły tylko mury. Aktualnie park, Kasa i Oficyna należą do Lasów Państwowych. Zamek do Muzeum Narodowego. I te dwie instytucje będą się rozliczać z Czartoryskimi.
Kroki po odzyskanie dawnej własności wykonują też potomkowie rodziny Radziwiłów, która wzniosła i użytkowała Pałac Myśliwski w Antoninie.
* * *
Zamek w Gołuchowie – pierwotna, wczesnorenesansowa murowana budowla o charakterze obronnym, kilkukondygnacyjna, na planie prostokąta, z basztami w każdym z narożników, która została wzniesiona w latach 1550-1560 dla Rafała Leszczyńskiego (starosty radziejowskiego i wojewody brzesko-kujawskiego) w Gołuchowie.
Historia
Modernizacji zamku, polegającej na dobudowaniu budynku mieszkalnego w pobliżu oryginalnego dworu i połączeniu ich skrzydłami oraz wykonaniu arkadowejloggi w elewacji wejściowej, dokonano na zlecenie Wacława Leszczyńskiego, wojewody kaliskiego i kanclerza wielkiego koronnego (syna Rafała Leszczyńskiego, który odziedziczył zamek w 1592) w latach 1600-1619. Zamek nabrał wówczas charakteru renesansowo-manierystycznej rezydencji magnackiej.
Leszczyńscy w 1695 sprzedali Gołuchów Suszkom. Następnie zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli (Górowscy, Chlebowscy, Swinarscy, Suchorzewscy), popadając stopniowo w ruinę. W 1856 (niektóre źródła podają 1853) Tytus Działyński, w związku z nadchodzącym ślubem swojego syna Jana Kantego z Izabellą z Czartoryskich Działyńską (córką księcia Adama Jerzego Czartoryskiego) zakupił to, co pozostało z Gołuchowa, z przeznaczeniem na przyszłą siedzibę nowożeńców. Małżeństwo było aranżowane i było "białe".
Ponieważ Jan Działyński finansował i organizował powstanie styczniowe na terenie Wielkopolski, upadek powstania i zaoczny wyrok skazujący wydany na niego przez władze pruskie (uchylony dopiero w 1871) zmusił go do emigracji. Dla zabezpieczenia Gołuchowa przed konfiskatą, Izabella formalnie odkupiła zamek z rąk Działyńskich (de facto zamek stanowił zastaw pożyczek udzielonych Działyńskiemu przez Czartoryskich) i w latach 1875-1885 przeprowadziła gruntowną odbudowę połączoną z remontem. Przebudowa dokonana została częściowo według szkiców Eugène Viollet-le-Duca oraz polskiego architekta Zygmunta Gorgolewskiego. Autorem ostatecznego projektu był Francuz, Maurycy August Ouradou.
Przy przebudowie zrezygnowano z odbudowy najstarszej części zamku, otwierając widok na arkadowy dziedziniec. Wmontowano sprowadzone z Włoch, Francji i Hiszpanii oraz reprodukowane na miejscu marmurowe kominki, obramowania okien i mozaiki. Zamek, nie tracąc nic ze swych oryginalnych, renesansowych cech, nabrał charakteru romantycznego.
W wyposażeniu i urządzeniu wnętrz zamkowych Izabella akcentowała związki Gołuchowa z rodem Leszczyńskich poprzez umieszczanie Wieniawy (herbu Leszczyńskich), często z koroną, w wielu widocznych miejscach, m.in. nad kominkami. Paradoksalnie, król Stanisław Leszczyński nigdy w Gołuchowie nie przebywał.
Zamek jest otoczony 162-hektarowym parkiem angielskim zaprojektowanym przez Adama Kubaszewskiego, zawierającym wiele okazów rzadkich i egzotycznych drzew (świadectwo dendrologicznych pasji Działyńskich, które w pełni zamanifestowały się w Kórniku). Jednakże najokazalszym drzewem jest rodzimy dla polskiej flory dąb szypułkowy, zwany „Janem”, to drzewo mające wyjątkowy, osobliwy pokrój oraz obwód 540 cm i wysokość 25 m (w 2014). Również w parku znajduje się mauzoleum-kaplica grobowa (dawna kaplica pw. św. Jana Chrzciciela), w którym spoczywa fundatorka, Elżbieta Izabella z Czartoryskich Działyńska. Elementy charakterystyczne dla budowli renesansowej: prostokątne okna.
Ten swoisty park krajobrazowy – arboretum został założony w II połowie XIX wieku przez Jana Działyńskiego. Dzisiaj znajduje się on w gestii Ośrodka Kultury Leśnej, zarządzającego również Oficyną (Muzeum Leśnictwa), Mauzoleum, Powozownią i Owczarnią z nowoczesną ekspozycją przyrodniczo- ekologiczną.
Muzeum zamkowe
W przebudowanym zamku Izabella umieściła swoją kolekcję dzieł sztuki, przeznaczając go na ogólnodostępne muzeum, sama zaś zamieszkała w pobliskiej oficynie (dawnej gorzelni), tzw. pałacu Czartoryskich.
Po śmierci Izabelli w 1899 majątek, przekształcony w ordynację (wraz z obowiązkiem opieki nad muzeum), odziedziczył jej bratanek, książę Witold Czartoryski (ordynat). Gołuchów pozostawał w rękach rodziny Czartoryskich aż do wybuchu II wojny światowej. W czasie wojny zbiory dzieł sztuki rozproszone, a zamek częściowo zdewastowany.
Od 1951 w zamku mieści się oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu z ekspozycją zabytkowych wnętrz i dzieł sztuki, m.in. część zbioru starożytnych waz greckich pozyskanych przez Jana Działyńskiego z wykopalisk w Noli, Capui i Neapolu (tzw. wazy gołuchowskie), zaś w oficynie Muzeum Leśnictwa i restauracja. (za: pl.wikipedia.org)
Na parterze Zamku znajdują się:
Sala Waz Antycznych - przed II wojną światową wystawiano tu słynną kolekcję waz licząca 259 egzemplarzy. Od kilkunastu lat w Gołuchowie eksponuje się 56 obiektów z tego zespołu, pozwalających poznać poziom ceramiki antycznej od VII po III wiek p.n.e.
Sala Starożytności - do roku 1939 wypełniały ją zbiory sztuki starożytnej, w tym głównie egipskie rzemiosło artystyczne małych form oraz antyczne brązy, figurki terakotowe i naczynia szklane.
Dawna Sypialnia Księżnej Małgorzaty - przeznaczona w rezydencji dla bratowej Izabelli - Małgorzaty księżnej Orlean-Nemours (1846-1893), na czas jej wizyt w Gołuchowie. Obok łoża z baldachimem obrazy związane z rodziną Leszczyńskich.
Pokoje Gotyckie - trzy pomieszczenia, w których zgromadzono dzieła sztuki gotyckiej oraz zabytki reprezentujące pokrewny im kierunek stylistyczny. Na szczególną uwagę zasługuje rzeźba polichromowana przedstawiająca św. Urszulę, wykonana w Utrechcie w początkach XVI wieku, jeden z pierwszych obiektów zakupionych w Paryżu przez Izabellę.
Klatka schodowa - tzw. wielkie schody zamku. Zaprojektowana przez Maurycego Ouradou a w detalach przez Charlesa Biberona. Wykonana przez polskich rzeźbiarzy: Józefa Pepińskiego i jego synów, jest świetnym przykładem historyzmu w rzemiośle artystycznym schyłku XIX wieku.
Natomiast na piętrze Zamku znajdują się:
Biblioteka - w baszcie naprzeciw wejścia - kominek, częściowo składający się z XVI-wiecznych elementów włoskich, centralnie - florencka płaskorzeźba z XV wieku, przedstawiająca Madonnę z Dzieciątkiem. Kraty, które zamykają ukryte we wnętrzach szafy biblioteczne, wykonał w XIX wieku gołuchowski kowal Karol Borowski, opierając się na renesansowych wzornikach. W szafach cenny zbiór rękopisów i starodruków z XVI-XVII wieku.
Sala Portretu Staropolskiego - większość znajdujących się tutaj portretów pochodzi z dawnych zbiorów gołuchowskich. Wśród nich portrety Czartoryskich oraz portret Anny Chlebowskiej, jednej z XVII-wiecznych właścicielek majątku gołuchowskiego.
Pokoik w Baszcie - w pięciobocznej baszcie wmontowano w XIX wieku zabytkowy strop zakupiony w Elblągu, a wykonany w połowie XVI wieku. Eksponowany jest tu zespół dekoracyjnych waz chińskich i japońskich z XVIII i XIX wieku.
Sala Królewska - w XIX wieku została urządzona jako sypialnia królewska, zdobiona wspaniałym zespołem gobelinów. Dziś sala ta jest znacznie skromniejsza. Z XIX wieku pozostał dekoracyjny strop, na którym rzeźbiarz Charlesa Bouveta wraz ze stolarzami gołuchowskimi wykonał wizerunki królów polskich. Płyciny kasetonów wypełniają na przemian, w różnych układach kompozycyjnych, herb Wieniawa i cyfra Leszczyńskich ,,L” z koroną szlachecką.
Salon - złocony i polichromowany strop wzorowany na stropie sali jadalnej Hotelu Lambert w Paryżu. Boazerie i drzwi wykonano z czarnego dębu. Drzwi prowadzące na krużganek ozdobione są rzeźbionymi scenami ze Starego Testamentu: Stworzenie Adama, Stworzenie Ewy, Grzech pierworodny, Wypędzenie z Raju.
Sala Polska - obecna ekspozycja wraca tu do tradycji Sali Polskiej w muzeum Izabelli Działyńskiej. Pod stropem - jak niegdyś - stare kopie portretów królewskich oraz portrety hetmanów i wojewodów, pochodzące z dawnych zbiorów.
Sala Muzealna - Izabella Działyńska eksponowała tu swe zbiory rzemiosła artystycznego: emalie limozyjskie, włoska ceramikę, szkła weneckie, stare srebra. Mieściły się one w ozdobnych gablotach utrzymanych w historyzującym charakterz (za: mnp.art.pl)
Autor:
Personalia
e-mail
redakcja@rc.fm
Nazwisko:
radioCENTRUM_106.4
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Zwycięzca bierze wszystko. Robert Fabjański z Aeroklubu Ostrowskiego zgarnął większość trofeów podczas zakończonych w niedzielę Międzynarodowych Zawodów Latających Makiet Samolotów. Jego dwa modele - Albatros i Camel okazały się najlepsze w ocenie statycznej i lotach, pokonując konkurencję.
"Oba modele to repliki samolotów z I wojny światowej"- powiedział Radiu Centrum zwycięzca: "Wyszła kumulacja- multi multi, jak to nazwał kolega. Rzeczywiście udało się, ogromnie się cieszę, bo w dwóch kategoriach plus trzecia międzynarodowa zająłem pierwsze miejsce. I po raz pierwszy u siebie, na swoim terenie. Dziś największym konkurentem jest dla mnie Andrzej Westfal i nie ma co ukrywać, że pomogły mi też jego problemy techniczne z modelem. Warunki pogodowe też robią swoje, nie zawsze walczymy nie tylko z konkurencją, ale właśnie z pogodą. Tym razem w drugi dzień towarzyszył nam silny wiatr, który bardzo utrudniał loty".
W tym roku po raz pierwszy na zawodach gościli zawodnicy z Czech. Ich reprezentant David Kopal obronił tytuł mistrza świata w kategorii F4H- półmakiet: "Obroniłem tytuł, czyli wszystko jest tak jak trzeba. Wygrał najlepszy. Bardzo nam się tu podoba i na pewno wrócimy za rok. Świetni ludzie przede wszystkim, piękne modele. I już dogadujemy terminarz z organizatorami, żebyśmy mogli dopasować nasze zawody i w przyszłym roku spotkali się również u nas".
Mistrzostwa w Ostrowie to pierwsze zawody w sezonie. Partnerem medialnym jest Radio Centrum.
Autor:
Personalia
e-mail
zeidler@rc.fm
Nazwisko:
Arleta Zeidler
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Kurs pierwszej pomocy dla dziennikarzy. Po raz pierwszy w regionie taką ofertę przygotował szpital w Ostrowie i zaprosił pracowników mediów. Wszystko po to, by potrafili sobie poradzić, kiedy pojawiają się jako pierwsi na miejscu wypadku.
"Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom środowiska dziennikarzy, z którymi na co dzień współpracujemy "- powiedział Radiu Centrum dyrektor szpitala Dariusz Bierła: "Oczywiście ważna jest część edukacyjna, by pokazać, co jest ważne w takim przypadku, jakie pojęcia są używane. Ale przede wszystkim chodzi o samą umiejętność udzielenia pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia. Nie tylko w razie wypadków i katastrof, ale też "zwykłych" zdarzeń na ulicach miasta. A jak wiemy z praktyki z tymi umiejętnościami jest różnie". Spotkanie zaplanowano na wtorek o 9:00 w ostrowskim szpitalu.
na fot.: Dariusz Bierła / dyrektor ostrowskiego szpitala
Inicjatorem zorganizowania kursu było Radio Centrum 106.4
Autor:
Personalia
e-mail
zeidler@rc.fm
Nazwisko:
Arleta Zeidler
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Ponad 3 000 000 złotych w tym roku wyda Powiatowy Urząd Pracy na programy aktywizujące bezrobotnych.
"W ramach tych programów skupiamy sie przede wszystkim na osobach młodych - poniżej 29 roku życia, a także na osobach powyżej 30 roku życia" - powiedział Radiu Centrum Artur Szymczak, szef Powiatowego Urzędu Pracy w Kaliszu: "Te środki będą dla osób młodych wykorzystane miedzy innymi na takie programy jak staże, bony zatrudnieniowe, dotacje na uruchomienie własnej działalności gospodarczej. Przy osobach starszych te środki będą przeznaczone głównie na prace interwencyjne, szkolenia i doposażenia stanowisk pracy. Zakładamy tutaj bardzo wysoką efektywność w tych dwóch programach - powyżej 90%. Łączna liczba osób objętych programami to jest ponad 200 bezrobotnych."
na fot.: Artur Szymczak / szef Powiatowego Urzędu Pracy w Kaliszu
W Kaliszu, według danych na koniec kwietnia tego roku, stopa bezrobocia wynosi niewiele powyżej 5%.
Autor:
Personalia
e-mail
meszczynska@rc.fm
Nazwisko:
Małgorzata Meszczyńska
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Gotowa jest wstępna koncepcja dróg rowerowych w Kaliszu. Dokument, który zawiera przebieg głównych i dodatkowych tras rowerowych w mieście, w minionym tygodniu trafił do Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Kaliszu.
"Spotkaliśmy się z zespołem rowerowym, przedyskutowaliśmy temat i nanieśliśmy poprawki. Teraz czekamy przez tydzień, aż swoje uwagi zgłoszą między innymi policja i straż miejska" - powiedział Radiu Centrum Dariusz Mencel, szef Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Kaliszu: "I za tydzień wysyłamy te uwagi do wykonawcy, który uwzględni i naniesie wskazane przez nas poprawki. W czerwcu chcemy przeprowadzić konsultacje społeczne, podczas których będziemy dyskutować o przebiegu dróg rowerowych w Kaliszu."
na fot.: Dariusz Mencel / szef Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Kaliszu
Jak zapewnia szef kaliskich drogowców, dokument to spójna i przemyślana sieć ścieżek rowerowych, a jej autor - przedstawiciel firmy, która ma doświadczenie w przygotowywaniu tego rodzaju opracowań - osobiście przemierzał ulice Kalisza, aby zaproponować optymalne rozwiązania. Koncepcja ma być gotowa i uzgodniona ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami w lipcu. Sama kolejność realizacji poszczególnych tras rowerowych ma być również konsultowana z kaliszanami.
"Plamnowana trasa ulicą Śródmiejską została uznana przez projektanta za jeden z głównych odcinków tras rowerowych w Kaliszu" - dodał Dariusz Mencel.
Autor:
Personalia
e-mail
meszczynska@rc.fm
Nazwisko:
Małgorzata Meszczyńska
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Maluchy z Nowych Skalmierzyc mogą spać spokojnie, podobnie jak ich rodzice. Gmina pozyskała właśnie rządową dotację na bieżącą działalność żłobka. Pierwsza tego typu placówka w całej gminie z powodzeniem działa od grudnia 2015 roku.
Pieniądze w wysokości ponad 72 000 złotych trafią do gminy z puli programu "Maluch", to resortowe wsparcie dla rozwoju instytucji opieki nad najmłodszymi dziećmi. W 2016 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na realizację programu w całym kraju przeznaczyło 151 000 000 złotych. Porozumienie w sprawie dofinansowania z "Malucha" burmistrz Gminy i Miasta Nowe Skalmierzyce Bożena Budzik, podpisała z Wicewojewodą Województwa Wielkopolskiego Marleną Maląg. Dotacja przyznana gminie Nowe Skalmierzyce pozwoli na funkcjonowanie 30 miejsc w żłobku. To jednak nie pierwsze pieniądze, które w ramach "Malucha" wzmacniają budżet żłobka. Na samą jego budowę, która pochłonęła kwotę ponad 1 550 000 złotych, gmina z tego samego źródła pozyskała 1 200 000 złotych dotacji. 12 000 złotych to z kolei kwota, którą ministerstwo wsparło funkcjonowanie placówki w ostatnim miesiącu 2015 roku.
na fot.: (od lewej) Marlena Maląg / wicewojewoda Województwa Wielkopolskiego oraz Bożena Budzik / burmistrz Gminy i Miasta Nowe Skalmierzyce
Gminny żłobek działa przy Publicznym Przedszkolu nr 1 „Jarzębinka”, w roku 2016 uczęszcza do niego 30 dzieci, a zapotrzebowanie cały czas wzrasta. W placówce funkcjonują dwa oddziały, a w nich sale zabaw, sala leżakowania, łazienki, szatnie oraz aneks kuchenny. Budowa pierwszego w gminie żłobka była priorytetowym zadaniem w ubiegłorocznym budżecie Nowych Skalmierzyc.
fot. noweskalmierzyce.pl
Autor:
Personalia
e-mail
michalak@rc.fm
Nazwisko:
Tomek Michalak
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Miało być pięknie, a wyszło niemal jak zawsze. Kierowcy z Ostrowa skarżą się na błędne poziome oznakowanie oddanego właśnie do użytku krajowego fragmentu ul. Kaliskiej. Oznakowanie, które z tego miejsca powinno już dawno zniknąć, bo jest pozostałością po czasach, w których do Ostrowa z kierunku Kalisza wjeżdżało się drogą jednopasmową. Teraz Kaliska to już dwie dwupasmowe jezdnie. Problem w tym, że kierowcy wjeżdżający do Ostrowa nadal są informowani, że jeden z tych pasów na odcinku kilkuset metrów jest wyłączony z ruchu, przynajmniej tak sugeruje poziome oznakowanie drogi. Miejscowi już wiedzą, że po skośnych liniach śmiało można jeździć, a kierowcy, którzy są tutaj po raz pierwszy, w obawie przed mandatem wykonują nerwowe manewry i nagle wracają z pasa lewego na prawy.
na fot.: Nadal widoczne oznakowanie poziome
Wykonawca przebudowy ul. Kaliskiej o oznakowaniu wiedział i wszelkimi sposobami próbował je umiejętnie zatrzeć. Niestety tę walkę przegrał, a poziome pasy z punktu widzenia kierowców są nadal doskonale widoczne. W tej sprawie Radio Centrum interweniowało w poznańskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, któremu podlega ten fragment drogi w Ostrowie, odpowiedź jest zaskakująca.
"Rozwiązanie, które zostało wykonane polegało na tym żeby wytrzeć zbędne oznakowanie. Wykonawca zrobił to na tyle ile mógł przy zastosowaniu dostępnych dla siebie technologii. Wiemy, że pewne elementy tego oznakowania pozostały. Będziemy to na bieżąco monitorować bo istnieje możliwość, że to oznakowanie z biegiem czasu po prostu się wytrze. Jeżeli się to nie wytrze, to będziemy wnioskować do wykonawcy o poprawki, tak aby nie wprowadzać kierowców w błąd. Aby zetrzeć te pasy całkowicie, należałoby położyć zupełnie nową warstwę nawierzchni. Dlatego wybraliśmy rozwiązanie pośrednie. Warto jednak pamiętać o pionowym oznakowaniu, ono w sposób właściwy pokazuje jak mamy jeździć" - powiedziała w rozmowie z Radiem Centrum Alina Cieślak, rzecznik poznańskiego oddziału GDDKiA.
To, że się nie wytarło i nadal stwarza zagrożenie potwierdzają ostrowscy kierowcy, którzy trasę między Ostrowem, a Czekanowem pokonują codziennie.
"Nasi już się przyzwyczaili, na początku było zdziwienie, bo poza tym, że te pasy widać to również słychać, że się po nich jedzie. To taki charakterystyczny dźwięk, który często słychać na autostradzie, kiedy opona wjeżdża na środek lub kraniec jezdni. Kierowcy spoza Ostrowa momentami wykonują dziwne manewry, orientują się, że wjechali na rzekomo wyłączony pas jezdni i szybko próbują wrócić na prawą stronę, robi się niebezpiecznie, zaczyna się szukanie miejsca, wciskanie na siłę, czasami ktoś zajeżdża drogę" - powiedział Radiu Centrum jeden z kierowców.
na fot.: Oznakowanie usunięte ze skrzyżowania ul. Kaliska i Nowa Krępa w Ostrowiena fot.: Oznakowanie poziome usunięte z ul. Wrocławskiej w Kaliszu
Tymczasem problem można rozwiązać szybko i skutecznie. Dowód na to Radio Centrum znalazło kilkaset metrów od feralnego odcinka drogi, na miejskim fragmencie ul. Kaliskiej w Ostrowie, gdzie drogowcy kilka tygodni temu zamalowali ciemną farbą błędne oznaczenie poziome jezdni, podobne rozwiązanie zastosowano na ul. Wrocławskiej w Kaliszu. Okazuje się jednak, że z prostotą i ekonomią wykonawcom nie zawsze jest po drodze. Pozostaje więc czekać na cud i wierzyć, że jednak się wytrze; oczywiście przy współudziale kierowców, którzy przejeżdżając po tym co zostało z oznakowania, biorą udział w społecznym wycieraniu, dokładając tym samym swoją cegiełkę do wspólnego dzieła. Taki oto plan wieloletni, niczym z epoki, którą przed laty opisywał Bareja.
Autor:
Personalia
e-mail
michalak@rc.fm
Nazwisko:
Tomek Michalak
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
A Radio Centrum 106.4 we współpracy ze sponsorem - portalem www.samoloty.pl - przekazało do konkursu radiowego 2 zaproszenia VIP na tę niepowtarzalną imprezę. Wartość każdego zaproszenia to - bagatela - 300 złotych. Razem 600 ;-)
na fot.: Jarosław Paszyn, prezes zarządu Samoloty.pl - ekspert lotniczy - pilot - pasjonat chcący na powrót tchnąć "lotniczego ducha" w miasto Kalisz / studio Radia Centrum 106.4
LAUREATEM środowego konkursu został Marcin Zimniak, który w strefie VIP będą podziwiać wyczyny pilotów wraz z najważniejszymi gośćmi imprezy. Pan Marcin w ostatecznej dogrywce finałowej odpowiedział na 3 niełatwe pytania o lotnictwie w 3 sekundy.Rywal w... 4.GRATULACJE.
Tegoroczna, druga odsłona pokazów odbędzie się w dniach 28 - 29 maja na terenie Portu Lotniczego Poznań-Ławica. Zeszłoroczna edycja przyciągnęła ok. 50 000 fanów lotnictwa, rodzin z dziećmi oraz przedstawicieli branży lotniczej z całej Polski i z zagranicy. Program zawierał 500 minut akrobatycznych pokazów z udziałem 90 lotniczych maszyn pilotowanych przez asów lotnictwa z Francji, Włoch, Litwy, Turcji i oczywiście z Polski.
W tym roku będzie jeszcze ciekawiej. A strefa VIP do przebywania w której uprawniają zaproszenia sprawi, że oglądanie pokazów będzie jeszczce bardziej niezapomnianym przeżyciem. Bo takim jest przecież bycie VIP-em. Choćby przez 1 dzień ;-)
A na festiwalu między innymi wyścig: auto vs. samolot.
Skoda Octavia RS vs Extra 330LC SP-AUP. Po raz pierwszy na Aerofestivalu! Wojciech Krupa, wielokrotny mistrz w Akrobacji Samolotowej, twórca i lider grupy Akrobacyjnej Żelazny stanie do wyścigu ze Skodą Octavia RS, za kierownicą której zasiądzie Szymon Sołtysik, redaktor naczelny magazynu TopGear.
Do kibicowania zachęcamy zarówno uczestników sobotnich, jak i niedzielnych pokazów. Zarezerwujecie sobie czas pod koniec pierwszych bloków pokazowych: w sobotę tuż przed 13:00, a w niedzielę o 13:45. Będzie się działo!
* Jeden z pierwszych odnotowanych przez prasę wyścigów pomiędzy samochodem a samolotem odbył się w 1910 r. w Stanach Zjednoczonych na Atlanta Speedway. Górą był Charles K. Hamilton na dwupłatowcu, który pokonał kierowcę o nazwisku Kjelson siedzącego za kółkiem francuskiego modelu S.P.O. W czasopiśmie "Flight" z maja 1910 r. można było przeczytać, że samolot leciał nisko nad ziemią i oba pojazdy pokonały dwa okrążenia (ok. 6,4 km). Hamilton minął metę "o kilka stóp" przed autem. Źródło: Autokult.pl
W dwudniowej ferii atrakcji będzie można podziwiać miedzy innymi dziewięciokrotnego Mistrza Polski i medalisty w Mistrzostwach Świata, Roberta Kowalika. To na co dzień pilot komunikacyjny, niegdyś kapitan Boeinga 737, a obecnie Airbus A320. Jego pokazy charakteryzuje wielkie doświadczenie, które pozwala na wykonywanie zwariowanych ewolucji z wielkim spokojem i pewnością siebie. Samolot na jakim Robert zaprezentuje swoje umiejętności to Extra 300L (rejestracja SP-ACM). Jest to pierwszy samolot tego typu zarejestrowany w Polsce, na którym szkolili się prawie wszyscy polscy piloci akrobacyjni.
Polska lista uczestników:
Marek Choim. Nazwisko nieobce miłośnikom polskich sportów samolotowych - Marek Choim, czyli pasjonat lotnictwa, na co dzień właściciel firmy szkoleniowo-doradczej. Swoje pierwsze lekcje akrobacji pobierał od znakomitego polskiego pilota, nieżyjącego już Marka Szufy. Później szkolił się we freestyle’u u Seana D. Tuckera w Kalifornii. Do poprzedniego sezonu latał na wyczynowej, ale dwuosobowej Extrze 300L. Ten sezon to pierwsze pokazy na rasowej, extramocnej i superwyczynowej Extrze 330SC. Na dzisiaj jest to najmocniejszy samolot akrobacyjny w Polsce.
Robert Kowalik. Kolejny bardzo doświadczony i utytułowany akrobata samolotowy - dziewięciokrotny Mistrz Polski i medalista w Mistrzostwach Świata. Na co dzień pilot komunikacyjny, niegdyś kapitan Boeinga 737, a obecnie Airbus A320. Jego pokazy charakteryzuje wielkie doświadczenie, które pozwala na wykonywanie zwariowanych ewolucji z wielkim spokojem i pewnością siebie. Samolot na jakim Robert zaprezentuje swoje umiejętności to Extra 300L (rejestracja SP-ACM). Jest to pierwszy samolot tego typu zarejestrowany w Polsce, na którym szkolili się prawie wszyscy polscy piloci akrobacyjni.
Maciej Pospieszyński. Szeroko znany i utytułowany polski pilot szybowcowy - m.in. dwukrotny Mistrz Świata w kategorii Unlimited. Pozazdrościł jednak mocy jaką posiadają maszyny z napędem i postanowił przesiąść się do superwyczynowej maszyny akrobacyjnej - Extry 330sc, której budowa właśnie dobiega końca. Będzie więc to niezwykły debiut - pilota i samolotu. Czy Maciej zachwyci nas w lotniczym bolidzie podobnie jak podczas lotów na szybowcu? Już niedługo będziemy mieli okazję się przekonać.
F-16 Jastrząb - Tiger Demo Team Poland. Drugi z amerykańskich myśliwców jaki zaprezentuje się poznańskiej publiczności przyleci z niedalekiej bazy wojskowej w Krzesinach. W polskich Siłach Powietrznych F-16 służą od 2006 roku i stacjonują właśnie w Krzesinach oraz w Łasku w liczbie 48 sztuk. Są to wersje F-16C (jednomiejscowa) i F-16D (dwumiejscowa). Wyposażenie ich to m.in. kierowane pociski rakietowe, bomby lotnicze ogólnego oraz działko M61A Vulcan kalibru 20 mm. Drugi egzemplarz tego samolotu będziemy mogli podziwiać na wystawie statycznej.
Suchoj Su-22 Polish Demo Team. Samolot naddźwiękowy, myśliwsko-bombowy o zmiennej geometrii skrzydeł, produkowany od 1970 r w ZSRR. Do 1990 roku łącznie powstało blisko 3000 egzemplarzy tego samolotu i jest wciąż używany przez Siły Powietrzne RP i kilku innych krajów. W naszym państwie jedynym miejscem stacjonowania Su-22 jest 21 Baza Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie, skąd przyleci do nas para tych maszyn. Piloci zaprezentują niezwykły urok tych ciężkich bojowych maszyn.
RWD-5R. Polski przedwojenny samolot sportowo-turystyczny, zbudowany w latach 30. XX wieku. Była to na tamte czasy konstrukcja bardzo nowoczesna - zakryta kabina zapewniała duży komfort. Na takim samolocie w 1933 roku Stanisław Skarżyński dokonał przelotu przez Atlantyk i jak dotąd jest to najmniejsza maszyna jaka pokonała tę trasę. Samolot, który zawita do Poznania to replika zbudowana w latach 90. przez Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego. Za jego sterami Józef Wójtowicz - pilot zawodowy instruktor z olbrzymim doświadczeniem (nalot 23 500 godzin) - latał na wielu typach samolotów, śmigłowców, szybowców. Obecnie pilot pokazowy Stowarzyszenia na samolotach RWD-5R i Jak-18.
PZL TS-8 Bies. Polski samolot z końca lat 50. - pierwszy po II wojnie światowej samolot wyposażony w polski silnik. Maszyna zbudowana do szkolenia wstępnego pilotów wojskowych zanim usiądą w maszynach odrzutowych, dlatego m.in. konstrukcja jest całkowicie metalowa i posiada chowane podwozie. Podczas Aerofestivalu zobaczymy dwie takie maszyny - obydwie utrzymywane przez prywatnych właścicieli - pasjonatów lotnictwa - Waldemara Banasia i Jana Borowskiego, którzy zresztą usiądą za sterami Biesów w Poznaniu.
Jakowlew Jak-18. Samolot Jak-18 SP-YYY został wyprodukowany na Węgrzech w roku 1956. Po latach eksploatacji został przekazany do Muzeum Lotnictwa w Krakowie. W 2000 roku dzięki Fundacji Polskie Orły został wyremontowany przez Zakład Lotniczy w Krośnie i uczestniczył w wielu pokazach lotniczych. Od 2013 roku jest pod opieką Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego z Nowego Sącza. Samolot jest bardzo poprawny w pilotażu i daje satysfakcję z latania ale za to wymaga dużo pracy obsługowej i kontroli. Pierwotne zastosowanie tej maszyny to szkolenie wojskowych pilotów radzieckich (i państw zaprzyjaźnionych) po II wojnie światowej. Piękna sylwetka i charakterystyczny dźwięk silnika powodują, że każdy zakochuje się w tym samolocie. Za sterami Jaka - Jerzy Kołodziej - pilot samolotowy, szybowcowy, mechanik lotniczy, budowniczy trzech samolotów i Prezes Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego.
Piper L4/J3 Cub - Marek Masalski i Antoni Nowak. Można powiedzieć, że samolotem J3/L4 firma Piper stworzyła kanon konstrukcyjny kopiowany przy budowie samolotów do dzisiaj. Charakterystyczna sylwetka powstała w latach 30. XX wieku w USA jako samolot turystyczny i szkoleniowy dla nowych pilotów cywilnych. Szybko jednak armia przekonała się o jego niezwykłych zaletach i wprowadziła samolot jako łącznikowy i obserwacyjny. O uniwersalności i użyteczności tej maszyny niech świadczy, że łącznie zbudowano blisko 35 000 egzemplarzy. W Poznaniu zobaczymy dwa egzemplarze za sterami których: Marek Masalski - pilot zawodowy, instruktor szybowcowy i samolotowy I klasy (nalot: 4000h) oraz Antoni Nowak - pilot samolotowy i szybowcowy, pasjonat i właściciel certyfikowanego zakładu naprawy sprzętu lotniczego (nalot: 1000h).
MiG-15UTI. Legendarny myśliwiec odrzutowy produkowany w Polsce na licencji ZSRR w latach 50. XX wieku. Obecnie samolot jest w rękach Eskadry Historycznej Norweskich Sił Powietrznych jako reprezentant maszyn wroga z okresu zimnej wojny. Egzemplarz który zobaczymy w Poznaniu w latach 90. XX wieku został przewieziony do USA, skąd wrócił do Europy dwa lata temu. Został poddany w Polsce gruntownemu remontowi i uzyskał malowanie “RED 18” na pamiątkę po radzieckim pilocie i kosmonaucie Juriju Gagarinie. Za sterami samolotu - Kenneth Aarkvisl, pilot wojskowy, później komercyjny (m.in. Boeing 737) i akrobacyjny. Pasjonat starych odrzutowców.
PZL TS-11 Iskra. Polski samolot, dobrze znany bywalcom pokazów dzięki jednemu z dwóch wojskowych zespołów akrobacyjnych - Biało-Czerwone Iskry. Jednak samolot stworzono pierwotnie do szkolenia pilotów wojskowych zanim przesiądą się do cięższych odrzutowców. Egzemplarz, który zobaczymy to własność Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła, dzięki której Iskra odzyskała swój blask. Za sterami samolotu jeden z najbardziej doświadczonych polskich pilotów oblatywaczy - Sławomir Hetman, który potrafi pokazać możliwości każdej maszyny w 100%.
3AT3 Formation Flying Team. Zespół pasjonatów lotnictwa, na co dzień biznesmenów, którzy dla wspólnego spędzania czasu w powietrzu postanowili założyć formację latania zespołowego na współczesnych samolotach polskiej konstrukcji - AT-3. Ponieważ najczęściej zespół lata w składzie 3 maszyn, więc naturalną wydała się nazwa 3AT3. Pomimo, iż samoloty nie dysponują dużą mocą, ani nie są przystosowane do akrobacji, to piloci prezentują niezwykły kunszt pilotaż grupowego, gdzie odległości pomiędzy maszynami wynoszą kilka metrów. Samoloty wyposażono w wytwornice dymu, co znacznie wzbogaca efektowność pokazów.
Aviat Husky. Niezwykły współcześnie produkowany samolot amerykański, który do złudzenia przypomina sylwetką stare dobre Piper Cub’y - samoloty z lat 30. XX wieku. Jednak dzięki nowoczesnej technice symulacji komputerowych udało się uzyskać poprawę i tak doskonałych właściwości lotnych tych maszyn, dzięki czemu powstał samolot, który potrafi przy sprzyjającym wietrze wystartować na odcinku kilkunastu metrów! Ponadto wyposażony jest w wielkie opony, co pozwala mu na lądowanie praktycznie na każdym podłożu. Za sterami polskiego Husky’ego - Marek Tybura, pilot samolotowy, szybowcowy i balonowy o nalocie ponad 8000h.
Xenon 2RST. Niezwykła maszyna, jak mówią niektórzy skrzyżowanie śmigłowca z samolotem. Demonstrowany egzemplarz to pierwszy wiatrakowiec zarejestrowany w Polsce po II wojnie światowej. Stacjonuje na lotnisku Aeroklubu w Toruniu, co jest ciekawe, bo jedyny wiatrakowiec latający w Polsce przed II wojną światową latał również w barwach Aeroklubu Pomorskiego w Toruniu. Egzemplarz jaki zaprezentuje się w Poznaniu jest specjalnie dostosowany do pokazów, ma m.in. wytwornicę dymu. W jego kabinie zasiądzie jeden z najlepszych polskich pilotów takich maszyn - Romuald Owedyk, pilot-instruktor o nalocie na wiatrakowcach wynoszącym 1200h, który latając Xenonem pokazuje że grawitacja nie istnieje.
Zespół Akrobacyjny Orlik. Istniejący od 1998 roku zespół pokazowy polskich Sił Powietrznych latający na polskim samolocie PZL-130 Orlik. Jest to maszyna jednosilnikowa, dwumiejscowa zaprojektowana do szkolenia pilotów wojskowych. Nie jest skonstruowana z myślą o akrobacji, więc piloci mają szczególnie trudne zadanie. Obecnie zespół lata w składzie 8 samolotów prezentując program składający się z figur akrobacji zespołowej oraz pokazu pilotażu indywidualnego.
Grupa Akrobacyjna Żelazny. Tej grupy w naszym kraju, a zwłaszcza w Poznaniu nie trzeba nikomu przedstawiać. Przez długi czas jedyny w Polsce cywilny zespół akrobacyjny, który wsławił się m.in. niezwykłymi akrobacjami na trzech samolotach spiętych łańcuchami. Piloci w zespole to zawodowcy, którzy swoją pasją dzielą się z innymi - prowadzą szkołę akrobacji lotniczej. Na Aerofestivalu pojawią się w składzie trzech samolotów i szybowca, aby dać niesamowity pokaz akrobacji w zespole, a także akrobacji indywidualnej na szybowcu i samolocie.
Polskie motoszybowce. Lekkie maszyny o ogromnej, jak na swoją wielkość, rozpiętości skrzydeł, skonstruowane tak, aby mogły latać właściwie bez silnika. Napęd daje im jednak niezależność startu (nie potrzebują holownika jak standardowe szybowce) oraz bezpieczeństwo w powietrzu. Na Aerofestivalu zobaczymy dwie polskie konstrukcje motoszybowcowe - dość historycznego już Ogara oraz bardzo współczesną Fregatę. Jeden z motoszybowców będzie również prezentował się na wystawie statycznej wśród publiczności.
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
To jedna z wielu zmian, sukcesywnie i planowo wdrażanych w tej nawiększej kulturalnej przystani Kalisza przez jej nowego dyrektora, Dariusza Grodzińskiego. Zmian, które aktywnie dostosowują Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu do wymogów czasów i potrzeb odbiorców kultury. W każdym jej odcieniu.
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).