Chwila nieuwagi i utrudnienia na DK25 gotowe. Tak można podsumować zdarzenie drogowe, do którego doszło w piątkowe popołudnie w Zbiersku-Cukrowni.
"Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący Fordem 62-letni mężczyzna nie zachował należytej ostrożności i uderzył w tył przyczepy samochodu ciężarowego, który jechał w tym samym kierunku. 62-latek został przetransportowany do szpitala" - powiedziała radiuCENTRUM podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowa kaliskiej policji.
Mundurowi wyjaśniają dokładne okoliczności tego zdarzenia.
Autor:
Personalia
e-mail
nawrocki@rc.fm
Nazwisko:
Dawid Nawrocki
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Zabezpieczono materiał dowodowy i zlecono wykonanie sądowo-lekarskiej sekcji zwłok 11-letniego chłopca oraz jego 38-letniej matki, którzy zginęli w pożarze domu w Myjomicach w powiecie kępińskim. Śledztwo, które wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kępnie.
„Na wstępnym etapie prokurator zlecił zabezpieczenie niezbędnych śladów. W sobotę, 17 stycznia, pod nadzorem prokuratora z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa na miejscu odbywały się szczegółowe oględziny, mające na celu wyjaśnić szczegółowy przebieg, jak i przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Prokurator zlecił również zabezpieczenie celem sądowo-lekarskiej sekcji zwłok, zarówno zwłok 11-letniego chłopca, jak i jego matki, co pozwoli na uzyskanie również materiału dowodowego, który pozwoli na odtworzenie przebiegu i przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Zdarzenie to jest na wstępnym etapie, trwa gromadzenie materiału dowodowego. Tutaj należy wskazać, że na obecnym etapie badane są wszelkie wersje. Wersja, która tutaj się też pojawia w przestrzeni medialnej, dotycząca pożaru paneli fotowoltaicznych, akurat wydaje się najmniej prawdopodobna, niemniej jednak weryfikacji procesowej podlegać będzie to dopiero w momencie, kiedy materiał będzie kompletny i uda się zgromadzić całość materiału” - powiedział radiuCENTRUM Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Niewykluczona jest także wersja, że śmierć chłopca i matki to efekt zatrucia gazami wydzielanymi przez żarzące się bezogniowo przedmioty w pomieszczeniu, w którym doszło do tlenia się wyposażenia.
***
Nie żyje 11-letni chłopiec i jego 38-letnia matka - oboje zginęli w wyniku obrażeń poniesionych w pożarze domu jednorodzinnego przy ul. Jeżynowej w Myjomicach w powiecie kępińskim. Tragedia rozegrała się w piątek, 16 stycznia. Informacje o pożarze służby ratunkowe otrzymały o godzinie 14:40. Wynikało z nich, że w budynku przebywa pięcioosobowa rodzina - dwie osoby dorosłe oraz trójka dzieci.
„Po dotarciu na miejsce zdarzenia stwierdzono pożar poddasza budynku jednorodzinnego. Uzyskano również informację, że w budynku pozostały dwie osoby. Strażacy przystąpili do działań gaśniczych i ewakuowali z budynku dwie nieprzytomne osoby, 38-letnią kobietę i 11-letniego chłopca. Niestety pomimo wysiłków ekip ratowniczych życia chłopca nie udało się uratować" - powiedział radiuCENTRUM st. kpt. Paweł Michalski, oficer prasowy PSP w Kępnie.
Matka próbowała ewakuować syna z niepełnosprawnością, który w momencie wybuchu pożaru znajdował się w na poddaszu budynku. Kobietę reanimowano na miejscu przez blisko godzinę.
„Kobieta z ciężkimi obrażeniami ciała została przetransportowana przez Zespół Ratownictwa Medycznego do szpitala w Kępnie, gdzie po kilkunastu godzinach zmarła. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki pod nadzorem prokuratora Prokuratury Rejonowej w Ostrowie Wielkopolskim" - dodała radiuCENTRUMmł. asp. Anita Wylęga, oficer prasowa KPP w Kępnie.
Pomocy medycznej potrzebował także mężczyzna, który jeszcze przed przybyciem służb z płonącego budynku wydostał dwójkę młodszych dzieci. Te mają rok i cztery lata.
autor:walczakrc.fm
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Z dalekiej podróży na najdalej położony kontynent świata powrócił Adam Włodarczyk, sołtys Prokopowa w gminie Pleszew. Pleszewski podróżnik, który ma już na koncie wyprawy m.in. na Spitsbergen i trekking na Grenlandii, tym razem spełnił marzenie o Antarktydzie.
Był jedynym Polakiem na statku Ortelius, który wyruszył z portu w Ushuaia i przez 12 dni eksplorował antarktyczne wybrzeża. Podczas wyprawy obserwował kilkanaście gatunków pingwinów, słonie morskie oraz lamparty morskie. Brał również udział w campingu na lądzie, gdzie nocował w wydrążonej w śniegu jamie na śpiwór, a także pływał kajakiem po Morzu Weddella.
Po powrocie do Pleszewa opowiadał o nieskażonej cywilizacją przyrodzie, krystalicznym powietrzu, o widokach zapierających dech ale też o surowych obostrzeniach sanitarnych obowiązujących uczestników ekspedycji. Przed każdym zejściem na ląd konieczne było dokładne czyszczenie butów, a potrzeby fizjologiczne należało załatwiać wyłącznie na statku. Wszystko po to, by nie przenieść na pingwiny ptasiej grypy.
Gdy emocje po wyprawie opadną, Adam Włodarczyk planuje dzielić się swoimi doświadczeniami m.in. podczas spotkań w szkołach. Wśród partnerów wyprawy było radioCentrum.
Autor:
Personalia
e-mail
kuczynska@rc.fm
Nazwisko:
Irena Kuczyńska
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Dzisiaj 34. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zebraliśmy dla Was w jednym miejscu informacje o finałach WOŚP organizowanych w Południowej Wielkopolsce.
KALISZ
Od godz. 14:00 scena wypełni się energią, muzyką i tańcem, a wszystko w jednym celu – pomaganiu dzieciom! Na scenie wystąpią m.in.:
Paradogs Fabryka Tańca Różańscy Sieraszewski Dance Studio Młodzieżowy Dom Kultury w Kaliszu Piano Song Studio Wokalno - Artystyczne
Między występami na kaliskiej scenie odbywać będą się licytacje.
W godz. 15:00–19:00 na parkingu OSRiR (ul. Łódzka) działać będzie punkt poboru krwi.
Godz. 20:00 – Światełko do Nieba
OSTRÓW WIELKOPOLSKI
WOŚP Ostrów gra w 5 miejscach: Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kaliszu/Terenowy Oddział w Ostrowie Wielkopolskim Piaski – Szczygliczka Mała Scena OCK Duża Scena OCK, Rynek
Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kaliszu/Terenowy Oddział w Ostrowie Wielkopolskim (ul. Limanowskiego 20-22) 8:00-13:00 – akcja oddawania krwi
Piaski – Szczygliczka 12:00 – 14″00 – „Pobiegnij z WOŚP w Ostrowie i policz się z cukrzycą” 12:00 – Ostrowski Klub Morsów dla WOŚP
Mała Scena OCK 14:00-18:00 – animacje dla najmłodszych, planszówki OstroWplansze!
Duża Scena OCK 14:00 – uroczyste otwarcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 14:05 – program artystyczny MŁODZIEŻOWEGO DOMU KULTURY 15:25 – program taneczny Studio Tańca TRUE SCHOOL 16:00 – DUŻA LICYTACJA 1 16:45 – występy wokalistów 17:00 – program taneczny Mundo Dance SP7 17:35 – program taneczny MBRstudio 18:00 – DUŻA LICYTACJA 2 18:45 – program taneczny Studio Tańca SYSTEM 19:35 – program taneczny GRUPA BALETOWA GWIAZDA 20:15 – GŁÓWNA LICYTACJA
Licytacje prowadzone będą również w przerwach między występami.
Parking OCK 20:00 – Światełko do nieba – Fire Creator – Pokazy Ognia & HanaHi
Mała Scena OCK (wieczór) 20:15 – koncert BLUES MONKEY 21:15 – koncert DE INDIGO 22:15 – koncert OThELLO
Program dla małych i dużych: koncerty, występy artystyczne, wydarzenia sportowe, animacje dla dzieci, licytacje, pokazy specjalne oraz atrakcje plenerowe. Kino Przedwiośnie, CSiR Wodnik, Błonie, Rynek i inne przestrzenie Krotoszyna staną się miejscami wspólnego grania i świętowania.
Nie zabraknie finałowych tradycji - licytacji Krotoszyńskiego Serduszka, wieczornych koncertów oraz Światełka do Nieba z pokazem Teatru Ognia Infernal.
OSTRZESZÓW
PLESZEW
Autor:
Personalia
e-mail
redakcja@rc.fm
Nazwisko:
radioCENTRUM_106.4
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Wypadek na krajowej dwunastce. W środę po 10:00, w pobliżu ronda w Gołuchowie, zderzyły się dwa auta osobowe.
"Pojazdami łącznie podróżowały trzy osoby. Dwie z nich wymagały pomocy medycznej. Na miejscu zadysponowano zastęp z OSP Gołuchów oraz zastęp z JRG Pleszew, policję oraz zespół ratownictwa medycznego. Po przebadaniu tych dwóch osób decyzją ratowników medycznych przewieziono je do szpitala" - powiedział radiuCENTRUMmł. asp. Mateusz Grabarek, oficer prasowy pleszewskiej straży pożarnej.
Dokładne okoliczności tego zdarzenia ustala miejscowa policja.
Autor:
Personalia
e-mail
nawrocki@rc.fm
Nazwisko:
Dawid Nawrocki
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
81 lata, temu, 19 stycznia 1945 roku w lesie w Skarszewie niemieccy hitlerowcy dokonali jednej z większych zbrodni II wojny światowej w naszym regionu. Krótko przed wycofaniem się z Kalisza w obliczu natarcia Armii Czerwonej, rozstrzelano 56 żołnierzy Armii Krajowej, przetrzymywanych wcześniej w tutejszym więzieniu przy ul. Łódzkiej. Wyzwolenie spod niemieckiej okupacji, na które tak czekali zamordowani, nadeszło zaledwie 4 dni po bestialskiej egzekucji - 23. stycznia.
Wśród powiązanych ze sobą wcześniej za ręce drutem, a następnie zabijanych strzałami z pistoletu znaleźli się m.in. Alfred Nowacki, pseud. "Piąty", „Kapitan Nemo”, „Kwatermistrz” – właściciel fabryki artykułów spożywczych w Winiarach, w której utworzył placówkę AK o kryptonimie „Podlasie”, Elwira Fibiger ze słynnego rodu kaliskich budowniczych fortepianów, jej kuzyn Henryk Fulde - syn właściciela majątku w Żydowie, Konrad Wünsche – zarządca właściciel majątku Opatówek, właściciel pobliskiego majątku Dębe – Bronisław Lompa oraz porucznik AK Bolesław Krawiec.
na fot.: prezydent Krystian Kinastowski oraz dyr. kaliskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego - Szymon Wdowczyk
W poniedziałek pod obeliskiem w skarszewskim lesie, stanowiącym formę upamiętnienia miejsca i daty egzekucji, złożyli kwiaty w imieniu Miasta Kalisza, jego mieszkańców i władz wojewódzkich prezydent Krystian Kinastowski oraz dyrektor delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu - Szymon Wdowczyk. Następnie na cmentarzu tynieckim prezydent wraz z przewodniczącym Rady Miasta Kalisza złożyli wiązanki i zapalili znicz pamięci przy zbiorowej mogile ekshumowanych ofiar oraz przy grobie Alfreda Nowackiego - jednego z zamordowanych w Skarszewie.
W uroczystości upamiętniającej udział wzięli przedstawiciele samorządu, służb mundurowych, organizacji kombatanckich i delegacje szkolne, co wpisuje się w ideę przekazywania młodym Kaliszanom świadectw historii i wartości, o które walczyli lokalni bohaterowie, którzy słowami prezydenta "mieli odwagę służyć Polsce w czasach pogardy i terroru".
Tablica z nazwiskami zamordowanych w lesie skarszewskim bojowników AK umieszczona jest w nawie Kościoła Garnizonowego w Kaliszu.
za: kalisz.pl
Autor:
Personalia
e-mail
krysiak@rc.fm
Nazwisko:
Piotr Krysiak
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
W piątek 23. stycznia minęła 81. rocznica wyzwolenia Kalisza spod niemieckiej okupacji. Ludzi, którzy pamiętają jak przebiegał ten dzień i poprzedzające go wydarzenia, praktycznie nie ma już wśród nas.
Na szczęście nie brakuje wśród nas tych, którzy zbierają i dokumentują wspomnienia naocznych świadków oraz docierają do kolejnych materiałów na ten temat.
Tu #WARTOposłuchać o faktach na temat wyzwolenia Kalisza spod hitlerowskiego panowania, zebranych z wielu źródeł. To jedyne takie, najświeższe opracowanie na ten temat -> w formie vloga:
Poniżej krótki opis dnia 23. stycznia 1945, wg wspomnień Kaliszanina - Stefala Bolińskiego (ze zbiorów: muzeawielkopolski.pl)
A dla wytrwałych i wytrawnych Czytelników (z żyłką historycznego zacięcia) przygotowaliśmy dodatkowo obszerne fragmenty unikatowej publikacji wydawnictwa Polonia Major Orientalis / 2023, T. X / ISSN 2392-0106 / DOI: 10.4467/27204006PMO.23.012.17785 autorstwa Macieja Kościuszki pt. „Armia Czerwona i jej administracja w Kaliszu w latach 1945-1946” (Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu, ORCID: 0000-0002-3359-2802).
(…) Zasadniczym problemem, który zaprzątał głowy wielu mieszkańców Wielkopolski mroźną zimą 1945 r. było pytanie, jak będzie wyglądało życie po przepędzeniu Niemców?
ARMIA CZERWONA WKRACZA DO KALISZA
Zimowa ofensywa Armii Czerwonej zaskoczyła niemieckie dowództwo oraz mieszkańców ziem polskich pod wieloma względami. Jej oczywista nieuchronność, rozmach i dynamika sprawiły, że na obszarach zajmowanych zimą 1945 r. przez wojska sowieckie, można było obserwować sceny podobne, jak we wrześniu 1939 r. Jednakże tym razem role się odwróciły. Dzień i noc ze wschodu na zachód ciągnęły kolumny wojska wycofujące się na pozycje bardziej dogodne do obrony przed natarciem Armii Czerwonej. Na niedrożność arterii komunikacyjnych wpływali również uchodźcy wojenni – jeszcze do niedawna osoby mieniące się panami tych ziem.
W nocy z 21 na 22 stycznia 1945 r. 9. Korpus Pancerny generała-lejtnanta Iwana Fiedorowicza Kirylenki rozpoczął natarcie w kierunku Kalisza. Następnego dnia, ok. godziny 14.00, podległe mu pododdziały zaangażowały się w walki. Miały one okrążyć miasto. To według raportów było „uporczywie bronione” przez pododdziały wchodzące w skład niemieckich 17. i 19. Dywizji Pancernych oraz Dywizji „Hermann Göring”. Warto dodać, że w tym czasie były to już dywizje pancerne tylko z nazwy, co nie oznacza, iż zagrożenie ze strony Wehrmachtu nie istniało. Kolejną kwestią są sprzeczności i brak precyzji (niekiedy celowy) w meldunkach sowieckich dowódców. 22 stycznia w rejonie Kalisza najprawdopodobniej nie znajdował się żaden pododdział tej wspomnianej wcześniej elitarnej dywizji pancerno-spadochronowej. Niemcy szybko wycofywali się na upatrzone rubieże obronne, starając się spowolnić postępy Armii Czerwonej. Choć na tym teatrze działań wojennych, poza lokalnymi działaniami, praktycznie utracili inicjatywę operacyjną. Dowództwo Wehrmachtu liczyło, że uda się podjąć zorganizowaną obronę, dzięki umocnieniom twierdzy Poznań oraz Wału Pomorskiego. Dlatego Kalisz nie miał dla zachodniego agresora takiego znaczenia. Szczęśliwie dla miasta i jego mieszkańców walki o miasto nie trwały długo. Z poprzedzającego walki raportu dziennego 9. Korpusu Pancernego wynika, iż sowieckich dowódców przede wszystkim interesowało, jak najszybsze sforsowanie i utrzymanie przyczółków na Warcie. Jeżeli któryś punkt lub miejscowość były szczególnie zawzięcie bronione, jednostki pancerne i zmotoryzowane okrążały je, pozostawiając zadanie ich zdobycia formacjom piechoty.
▶ 23 stycznia 1945 r. wspomniana jednostka raportowała:
SYTUACJA: Przeciwnik nie przestawał bronić m. KALISZ. Grupa w OPATÓWKU
nie mogła przebić się na KALISZ, do rana została w pełni rozbita i niewielka jej część
wycofała się w kierunku MICHAŁÓW […] 7. Gw. KK [7. Gwardyjski Korpus Kawalerii] do rana podszedł pod m. KALISZ i organizował natarcie. 8. MS Br. [8. Brygada Strzelców Zmotoryzowanych] współdziałając z 7. Gw. KK do rana zaczął natarcie i mimo silnego oporu przeciwnika do 12.00 w pełni zajął m. KALISZ.
Z oficjalnej publikacji z okresu PRL można dowiedzieć się, że Armia Czerwona zajęła Kalisz 23. stycznia 1945 r. pododdziałami 9. Korpusu Pancernego oraz 7. Gwardyjskiego Korpusu Kawalerii. Podczas gdy mobilne jednostki Armii Czerwonej znalazły się w jego rejonie już wcześniej. W rosyjskojęzycznej literaturze znajduje się informacja, iż miasto zajęli żołnierze z: 222. Dywizji Strzeleckiej (dow. płk Sawczuk Grigorij Pietrowicz), 62. Korpusu Strzeleckiego (dow. gen.-mjr Worobiew Jakow Stepanowicz), 383 Dywizji Strzeleckiej (dow. gen.-mjr Gorbaczew Beniamin Jakowlewicz), 16. Korpusu Strzeleckiego (dow. gen.-mjr Dobrowolski Erofiej Władimirowicz) oraz ze wspomnianego 7. Gwardyjskiego Korpusu Kawalerii, a dokładniej 14. Gwardyjskiej Dywizji Kawalerii (dow. gen.-mjr Kobłow Grigorij Pietrowicz), 15. Gwardyjskiej Dywizji Kawalerii (dow.gen.-mjr Czałenko Iwan Terentejewicz) i 1816. Samodzielnego Pułku Artylerii (dow. ppłk Sieriegin Iwan Nikołajewicz). Z 9. Korpusu Pancernego (dow. gen.-por. Kirylenko Iwan Fiedorowicz) w walkach o miasto wzięła udział 8. Brygada Zmotoryzowana (dow. płk Sziemiakin Michaił Pietrowicz).
Z okazji zajęcia Kalisza, rozkazem Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej, mianem „kaliskich” nazwano 16. Korpus Strzelecki oraz 708. Samodzielny Batalion Łączności (dow. mjr Sienko Nikołaj Iwanowicz). Dzień po zajęciu miasta fakt ten uczczono w Moskwie dwudziestoma salutami armatnimi z 224 dział.
Mnogość wymienianych jednostek wojskowych świadczy o ogromnym rozmachu ofensywy Armii Czerwonej, skutkiem czego przez jedną miejscowość czy powiat przemieszczała się bardzo duża liczba różnych oddziałów. Konstatacja ta pełni istotną rolę z kilku powodów. Po pierwsze bardzo trudno jest jednoznacznie określić, której jednostce należy się palma pierwszeństwa i miano zdobywcy miasta. Wprawdzie w starszej publikacji na temat dziejów Kalisza stwierdzono, iż pierwszą formacją, która wkroczyła do miasta był 708. Samodzielny Batalion Łączności kapitana Mikołaja Iwanowicza Sienki. Po drugie, co będzie istotne dla wniosków zawartych w dalszej części niniejszego tekstu, każda z licznych jednostek miała inne podejście do miejscowej ludności oraz kwestii jej bezpieczeństwa. Nastawienie do Niemców i kolaborantów zasadniczo nie różniło się wśród czerwonoarmistów – schwytanych rozstrzeliwano lub wieszano na publicznych placach. Atmosferę tamtych chwil polski świadek, mieszkaniec Kalisza, opisał w następujący sposób:
„W naszym mieście już w dniach poprzedzających wyzwolenie zapanował popłoch tak wśród ludności niemieckiej, z racji zbliżającego się frontu, jak i wśród ludności polskiej, której to niemieckie oddziały tzw. vokszturmu [autor zapewne miał na myśli Volksturm, niemiecką formację stanowiącą odpowiednik „pospolitego ruszenia”] groziły „krwawą niedzielą” (…). Na szczęście do tego nie doszło. […] Ruch na drogach trwający już od kilku dni, przybierał na sile. Uciekają w popłochu różni niemieccy osiedleńcy tak zwani Ukrainien, Besarabien, Rumiane czy Baltendeutsche (…), którzy osiedleni na majątkach gospodarstwach czy zakładach pracy, po wysiedlonych Polakach panoszący się tu przez 5-letni okres czasu, teraz zmykają jeden przez drugiego, obładowani zagrabionym dobytkiem i wartościowym sprzętem z tych właśnie domów polskich czy zakładów pracy”.
Tak ten sam obserwator wydarzeń opisuje wkroczenie Armii Czerwonej do miasta 23 stycznia:
„[…] już od rana miasto wymarło. Sklepy zamknięte, spotkać można jedynie pojedyncze osoby, zatrudnione w Ruchu czy transporcie i to za specjalnymi przepustkami. Ludzie przerażeni wybuchami bomb i strzelaniną, schronili się w piwnicach czy schronach, zbudowanych przez nas jeszcze przed wojną. Na ulicach panowała już atmosfera wojny. Zwiastowały ją nie tylko dalekie i detonacje, ale i terkoty strzałów z broni maszynowej czy ręcznej, już w samych starciach z patrolami radzieckimi. […] Około godziny 11.00 nadleciały 2 niemieckie samoloty, pokrążyły przez chwilę nad miastem i odleciały. Ale wkrótce potem, rozległy się potężne detonacje, jednak nie od wybuchu bomb, ale jak się później okazało od wysadzania mostów […]. Po tym dopiero artyleria otworzyła huraganowy ogień. Wśród tego krzyżującego się ognia artylerii trwającego dobre 2 godziny, skutki były dla miasta fatalne. Strącona została wraz z połową dachu wieża z kościoła św. Józefa. Poważnie uszkodzona wieża kościoła św. Mikołaja i nie mniej wieża na Ratuszu, niezależnie od kompletnego zniszczenia wielu budynków. W kilku punktach miasta wybuchły pożary. […] Poza tym, w walkach o miasto, które co prawda nie trwały zbyt długo zginęło wielu żołnierzy radzieckich, wraz z dowódcą pułku, zniszczeniu uległo 7 czołgów, wiele dział, co świadczy najlepiej o zaciętości walki i desperackiej obronie Niemców, których naturalnie zginęło niewspółmiernie więcej. […] Dopiero o zmroku wojska radzieckie wkroczyły do miasta witani serdecznie przez polską ludność, która opuściła już schrony i gremialnie wyszła na ulice. I teraz strzały w miejsce ustać wzmogły się jeszcze, ale były to już strzały na wiwat, strzały radości z wyzwolenia. Całą noc nikt z mieszkańców nie zmrużył oka, wiwatując częstując i spacerującym po mieście z żołnierzy radzieckich i polskich z nadeszłych dalszych jednostek.”
Konfrontując powyższe źródło z innymi wspomnieniami, możemy dowiedzieć się, że mosty wysadzono ok. 8:00. Ponadto czerwonoarmiści wyzwalali miasto nie tylko od Niemców, ale i z pozbawionego opieki mienia. O ile wcześniej cytowana relacja opisuje mniej lub bardziej dokładnie krótkie walki, o tyle zastanawiający jest opis samego wkroczenia Armii Czerwonej do Kalisza. Ta część wzmianki miała przybrać formę zręcznego zakończenia z pozytywnym akcentem, a nie oddania rzeczywistego rysu tamtych wydarzeń. W dzienniku bojowym 62. Korpusu Strzeleckiego znajduje się taki oto wpis:
„222. SD [Dywizja Strzelecka] w nocy z 23 na 24. 1-45 r. dotarła pod m. KALISZ, gdzie została związana walką na północno-wschodnich i wschodnich peryferiach. Miasta bronił przeciwnik siłami do pułku piechoty przy wsparciu czołgów i SU [sił saperskich]. O 2:00 zaatakowano przeciwnika 1 batalionem 757. sp [pułku strzeleckiego] od północy i jednocześnie 1/774 sp. ze wschodu, przedarli się przez brzeg obrony przeciwnika i zaangażowali się w uliczne walki, do rana zajęto miasto. W walkach o miasto KALISZ szczególnie odznaczył się 774. sp, w czasie walk unieszkodliwiono do 300 żołnierzy i oficerów przeciwnika.”
Zważywszy, że dzień wcześniej zameldowano naczelnemu dowództwu fakt zajęcia Kalisza sytuacja była cokolwiek kłopotliwa. Niemniej w warunkach operacji wiślańsko-odrzańskiej na pewno nie stanowił on wyjątku. Tego samego dnia, gdy w Moskwie oddawano salut na cześć zdobycia miasta, w raporcie dziennym 33. Armii pisano:
„Wojska wchodzące w skład armii w ciągu dnia wypełniły zadania postawione dowódcom, polegające na unieszkodliwieniu oddziałów osłonowych przeciwnika [ariergardy], nie przerywali pościgu za nim w kierunku zachodnim, na lewej flance prowadzili walki z przeciwnikiem nie pozwalając na jego wyjście na szosę Sieradz-Kalisz.”
Biorąc pod uwagę treść wyżej cytowanych źródeł, wydaje się mało prawdopodobne, by żołnierze frontowi mieli czas na dłuższe wiwaty czy spacery ulicami miasta. Bowiem mogli w nim się znajdować niemieccy dywersanci czy strzelcy wyborowi. O niebezpieczeństwie przebywania w Kaliszu przekonał się pułkownik Iwan Borysowicz Dawidienko lub Dowydienko – w dokumentach rosyjskich można spotkać obie formy pisowni tego nazwiska. Według jednego z meldunków (nie podano stopnia wojskowego) zmarł on od ran 28 stycznia 1945 r. Natomiast ze spisu poległych, sowieckich oficerów pochowanych na kaliskim cmentarzu wojennym dowiedzieć się można, że „pułkownik--bohater Dawidienko Iwan Borysowicz (ur. 1910) zmarł 27 stycznia 1945 roku i został złożony w grobie opatrzonym numerem jeden”. (…)
Ze sporządzonego, zapewne później, spisu imiennego osób pochowanych na kaliskim cmentarzu wynika, że w pierwszej mogile spoczywa podpułkownik Iwan Borysowicz Dowydienko (ur. 1910) który zmarł 27 stycznia 1945 roku, natomiast obok major Iwan Andriejewicz Żidkow (ur. 1914, zm. 22 stycznia 1945 r.).
na fot. od lewej: pułkownik Iwan Borysowicz Dawidienko (ros. Иван Борисович Давиденко) i Bohater ZSRS major Iwan Andriejewicz Żidkow, (ros. Иван Андреевич Жидков) / źródło: pamyat-naroda.ru
(…) Iwan Borysowicz Dawidienko, ur. 26 listopada 1907 roku w Nowostarodubie (obecnie terytorium Ukrainy), był w 1945 r. zastępcą dowódcy 222. Dywizji Strzeleckiej oraz, że 28 stycznia 1945 r. zginął w walce kierując szpicą oddziału ścigającego wroga. (…) Spoczywający w mogile obok, major Iwan Andriejewicz Żidkow był dowódcą batalionu zmotoryzowanego, wchodzącego w skład 23. Brygady Pancernej (9. Korpus Pancerny, 33. Armia w składzie 1. Frontu Białoruskiego), zginął w walkach o Kalisz 22 stycznia 1945 r.
(...) Tak opisywano w ówczesnych dokumentach uroczystość przeniesienia z miejsca tymczasowego pochówku zwłok wspomnianego majora Armii Czerwone:
„Dnia 4 kwietnia b.r. odbył się w Kaliszu uroczysty pogrzeb bohatera Czerwonej Armii, majora Iwana Andriejewa Zytkowa [tak w tekście], ur. w 1914 r. Poległ on przy zdobywaniu naszego nadprosniańskiego grodu dnia 22.1.1945 r. Zwłoki bohatera przeniesione zostały z miejsca tymczasowego pochowania i pogrzebane w pięknie położonym parku przy teatrze miejskim. Zmarły spoczął obok swych współtowarzyszy, którzy krwią swoją zrosili ziemię polską. Na pogrzeb przybyli reprezentanci całego społeczeństwa. Jako przedstawiciel Armii Czerwonej przybył zastępca Komendanta Wojennego major Osmołowski, ponadto przedstawiciele miasta ob. ob. v-prezydenci Hepert i Błaszczyński oraz partie PPR, PPS, organizacje Straży Pożarnej, Kompania Honorowa Milicji Obywatelskiej, delegaci Pow. Urzędu Informacji i Propagandy i liczne rzesze społeczeństwa kaliskiego. Na pogrzebie przemawiali: zastępca Komendanta Wojennego maj. Osmołowski, ob. Różański (PPR), ob. Ordoczyński (PPS) i lej. Walek (Armia Czerwona). W czasie pogrzebu orkiestra odegrała marsz żałobny Szopena. Kompania Milicji Obywatelskiej oddała trzykrotną salwę, chór OMTUR [Organizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego] odśpiewał pieśń żałobną”.
RZĄDY KOMENDANTA WOJENNEGO
Gdy z wolna odgłosy detonacji i terkotu karabinów maszynowych zaczęły się oddalać w kierunku zachodnim, mieszkańcy Kalisza mogli podjąć się powojennej odbudowy. Warunki, w jakich przyszło organizować nowe realia były bardzo specyficzne. W miastach zajętych przez Armię Czerwoną „w celu utrzymania należytego porządku w strefie działań wojennych i na wyzwolonych terenach Polski” natychmiast powoływano komendantów wojennych. Od momentu wypędzenia wojsk niemieckich nie było też wątpliwości, kto realnie sprawuje władzę w mieście czy powiecie. O 17:30 25 stycznia 1945 r. w jednym z prywatnych domów odbyło się spotkanie Komitetu Ludowego, na którym wyłoniono władze Kalisza. Prezydentem został dr Bronisław Koszutski, a jego zastępcami Józef Hepert i Jan Maciejewski. Komendantem miejskim wyznaczono Ignacego Rataja.
(…) Analiza dostępnych materiałów archiwalnych nie dostarcza wielu informacji na temat obsady kaliskiej komendantury wojennej. Z dokumentów wynika, że na jej czele stał podpułkownik. Pod nielicznymi zachowanymi pismami zachował się jego niezbyt czytelny podpis – gw. (gwardii) podpułkownik Szmigiel. Zakładając, że prawidłowo udało się nazwisko to odczytać, podpis pasuje do Iwana Ewtichiewicza Szmigla (ros. Иван Евтихиевич Шмигель).
(…) Komendant miasta nie pozostawił po sobie zarządzeń czy odezw. Na tej podstawie można wnioskować, że choć sprawował władzę realną, swoje polecenia wcielał w życie przy wsparciu lokalnych dygnitarzy. Nie ulega wątpliwości, że dowodzący komendanturą i jego zastępca interesowali się bieżącymi sprawami miasta już od pierwszych dni funkcjonowania kaliskiego magistratu. Na zebraniu wyborczym do Miejskiej Rady Narodowej, a zatem na pierwszym oficjalnym zebraniu, głos zabrał zastępca prominenta mjr Osmołowski, który […] w swym przemówieniu omówił sprawę współpracy między rządem sowieckim a rządem polskim. W ostrych słowach zaatakował naszą reakcję zza morza [autor protokołu miał na myśli Rząd RP na uchodźctwie] i podał, że Armia Czerwona na nasze tereny przyszła jako oswobodziciele, a na tereny niemieckie jako mściciele za krzywdy, jakie wyrządzili zbiry hitlerowskie. Biorąc pod uwagę, jak wiele innych ważnych problemów należało rozwiązać (zapewnienie mieszkańcom opału, aprowizacji, przywrócenie działania zakładów pracy itd.) wydaje się zastanawiające, dlaczego major Armii Czerwonej, na spotkaniu z polskimi samorządowcami, poruszył akurat ten temat. Nieco więcej światła na jego zachowanie rzuca treść ulotki potajemnie kolportowanej na terenie miasta, a przechwyconej przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego:
RODACY
Jaka jest różnica pomiędzy trzema królami a generałami rosyjskimi?
Trzej królowie przyszli ze wschodu i generałowie rosyjscy przyszli ze wschodu.
Trzech królów prowadziła gwiazda i generałów rosyjskich prowadziła gwiazda.
Trzej królowie przyszli do żłobu, oddali pokłon i odeszli, a generałowie rosyjscy przyszli do żłobu
i nie chcą odejść, bo im tu dobrze.
Przyszli do żłobu i nie chcą odejść!
Zabrali ziemię za Bugiem i jeszcze im mało, a teraz jest Polska za mała i będzie trzeba zrobić 17 republikę. Polacy! Nie możemy dopuścić do tego. Brońmy się całymi siłami, musimy wyrzucić go [w domyśle Armię Czerwoną] sami. Bo jak my sami go nie wyrzucimy, nam nikt nie pomoże. Będziemy mieli w kraju głód i nędze. Tak samo jak zrobili nam Katyń, tyle oficerów polskich zginęło z rąk tych bestialskich barbarzyńców. Tak samo wkrótce zrobią drugi Katyń!
Rodacy brońmy się!!!
Niech żyje Rzeczpospolita Polska!!!!
źródło: ejournals.eu
Poniżej oryginalne podziękowania imienne na podstawie rozkazu Józefa Stalina dla żołnierki Armii Czerwonej - Tatiany Jakowliewnej Jakowenko (ros.Татьяна Яковлевна Яковенко), bioracej udział w wyzwalaniu Kalisza spod okupacji niemieckiej III Rzeczy (dokument wystawiony na aukcji internetowej serwisu Ebay):
CMENTARZ
Nadal nierozwiązana pozostaje kwestia Cmentarza Żołnierzy Radzieckich w Kaliszu. Sama nekropolia - zbudowana między innymi prawdopodobnie z marmurowych elementów tzw. Nowej Kancelarii III Rzeszy w Berlinie - doświadcza nieustannych aktów wandalizmu, co świadczy o niegasnących napięciach społecznych w tym zakresie. Jedni bezwarunkowo żądają zlikwidowany cmentarza i przeniesienia spoczywających tam żołnierzy na Cmentarz Żołnierski na Majkowie lub na inną zbiorową nekropolię wojenną w większym mieście. Są jednak w debacie publicznej równie głośne apele o kierowanie się wartościami chrześcijańskimi oraz humanitaryzmem i pozostawienie miejsca, mogił i spoczywających tam wojaków w spokoju. Bo nic już nie zmieni historii i losów ludzi w nią zaplątanych. Nie zawsze z własnej woli.
P.S.
I nic nigdy nie wytłumaczy właścicieli psów podsikujących te wojenne mogiły na "niedzielnym spacerku". Niezależnie od tego czy bardziej nienawidzą Rosjan, Żydów, Niemców, Ukraińców czy może po prostu samych siebie...
Autor:
Personalia
e-mail
krysiak@rc.fm
Nazwisko:
Piotr Krysiak
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
W piątkowym, kolejnym odcinku publicystycznego cyklu # TAKsięMÓWI, na antenie radiaCENTRUM_106.4, profesora doktora habilitowanego Michała Jarneckiego zapytamy o jego drogę i pracę naukową na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz pasję podróżniczą. Ten piątek_godz.10:30 #WARTOposłuchać
na fot.: prof. dr hab. Michał Jarnecki
Autor:
Personalia
e-mail
kurzaj@rc.fm
Nazwisko:
Mateusz Kurzaj
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Miejska spółka WODKAN rozwija system zabezpieczeń na wypadek sytuacji kryzysowych. Najnowszym elementem tych działań ostrowskiej spółki jest zakup 16. specjalistycznych zbiorników przeznaczonych do awaryjnego magazynowania wody pitnej.
Na co dzień ostrowski WODKAN dysponuje już czterema zbiornikami wykorzystywanymi podczas awarii sieci wodociągowej. Znajdują się one na przyczepach lub samochodach-cysternach. Największy z nich ma pojemność 5,9 m3, do tego dwa kolejne zbiorniki po 2 m3 oraz jeden o pojemności 1 m3. Zbiorniki te wykonane są ze stali nierdzewnej, są ocieplone i regularnie służą pracownikom spółki do zapewniania mieszkańcom dostępu do wody w czasie bieżących prac lub nieprzewidzianych zdarzeń. To jednak za mało, więc spółka zakupiła ostatnio kolejne zbiorniki – mówi Sławomir Rudowicz, kierownik Stacji Uzdatniania Wody, spółka Wodkan w Ostrowie Wielkopolskim.
„16 zbiorników wykonanych z polietylenu, każdy o pojemności 1 m3 - czyli tysiąca litrów wody. Zbiorniki posiadają atest Państwowego Zakładu Higieny, mogą więc służyć do przewozu i przechowywania wody pitnej. Zbiorniki mają służyć mieszkańcom w sytuacjach kryzysowych. W przypadku wystąpienia skażenia wody lub rozległych awarii to nimi będziemy dostarczać wodę do mieszkańców. Jeden taki zbiornik o pojemności tysiąca litrów wystarczy do zaspokojenia potrzeb kilkudziesięciu lub kilkuset mieszkańców na dobę”.
Zakup nowych zbiorników znacząco zwiększa możliwości reagowania w sytuacjach kryzysowych i stanowi dodatkowe zabezpieczenie dla miasta. Inwestycje te uzupełnia również zakup przyczepy–cysterny do przewozu wody pitnej. Tylko w ubiegłym roku ostrowska spółka WODKAN przeznaczyła na inwestycje wodociągowo-kanalizacyjne ponad 5 500 000 zł. Środki wykorzystano głównie na przebudowę oraz budowę nowej sieci wodociągowej.
Autor:
Personalia
e-mail
wardawy@rc.fm
Nazwisko:
Wardawy
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).
Przypadek błonicy w Ostrowie Wielkopolskim. Zmarł podopieczny Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn w Ostrowie, który połowie stycznia na trafił do ostrowskiego szpitala. Mężczyznę początkowo przetransportowano do szpitala ze względu na inne schorzenia. Dopiero w trakcie diagnostyki wyszło na jaw, że cierpi też na błonicę. Informację tę potwierdziła radiuCENTRUM Sandra Jankowska z biura prasowego ostrowskiego urzędu miasta. To jedyny potwierdzony przypadek w mieście i powiecie.
"Chory trafił na szpitalny oddział ratunkowy w ostrowskim szpitalu, a następnie zabrano go na specjalistyczny oddział do szpitala w Koninie. Tam, niestety, chory zmarł" - powiedziała radiuCENTRUM Sandra Jankowska
Miasto zgłosiło ten przypadek zakażenia do Sanepidu w Ostrowie ze względu na możliwe zagrożenie epidemiczne. Jednym z najskuteczniejszych działań profilaktycznych są szczepienia.
"Sanepid zabezpieczył szczepionki dla wszystkich, którzy mieli kontakt z chorym i trafiły one zarówno do szpitala w Ostrowie, gdzie chory trafił w pierwszej kolejności. Zarekomendował również, aby zaszczepić wszystkich pensjonariuszy i pracowników schroniska dla bezdomnych mężczyzn w miejscu wystąpienia ogniska choroby, czyli w schronisku Brata Alberta. Poprosiliśmy o takie wsparcie szpital powiatowy, bym tak jak w przypadku szczepień na Covid-19, przysłali lekarza albo pielęgniarkę i zaszczepili pensjonariuszy i pracowników."
Niestety, szpital najpierw odmówił magistratowi pomocy. Jaki jest tego powód? Sandra Jankowska poinformowała, że władze szpitala powołały się na procedury formalno-prawne.
RadiuCENTRUM udało się skontaktować z rzecznikiem prasowy ostrowskiej lecznicy. Jak zapewnił nas Adam Stangret - szczegóły odmowy poznamy po jego rozmowie z dyrekcją.
Jednocześnie rzeczniczka prasowa ostrowskiego Sanepidu poinformowała radioCENTRUM, że ... dopiero dzisiaj, czyli po prawie dwóch tygodniach, szczepionki dla podopiecznych schroniska i pracowników zostały wysłane do szpitala w Ostrowie. I lada dzień mają być szczepieni.
Na szczęście patogen, który wywołał błonicę u jednego z podopiecznych schroniska, nie należy do grupy najbardziej toksycznych bakterii. To potwierdziły badania.
Autor:
Personalia
e-mail
kurzaj@rc.fm
Nazwisko:
Mateusz Kurzaj
NEWS nr 2:
N
Każde forum komentarzy umieszczone pod informacjami prasowymi na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
nie jest moderowane w czasie rzeczywistym - komentarze nie są weryfikowane przed ich automatyczną publikacją.
Nie jest dozwolone umieszczanie w ww. komentarzach: nazw i marek o charakterze komercyjnym,
linków czy innego rodzaju przekierowań do innych stron internetowych i jakichkolwiek obiektów graficznych.
Wpisy łamiące prawo należy zgłaszać na adres: adm@rc.fm. Wpisując jakikolwiek komentarz na niniejszej stronie internetowej (www.rc.fm),
autor tego komentarza przyjmuje świadomie do wiadomości i świadomie akceptuje bezwarunkowe prawo właściciela niniejszej strony internetowej
(www.rc.fm) do usunięcia lub modyfikacyjnego skrótu wpisanego komentarza oraz brak gwarancji zapewnienia ciągłości publikacji wpisanego
komentarza, jako korespondencji niezamówionej przez właściciela niniejszej strony internetowej (www.rc.fm).