Śledztwo ----> umorzono. Niesmak po sposobach, do jakich można się posunąć w pogoni za władzą, pozostał. Chodzi o styczniową wizytę funkcjonariuszy ----> CBA w kaliskim ratuszu <---- i przestępstwo którego nie było – czyli sugerowanego służbom przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Opis rzekomych nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w kaliskim magistracie, do CBA dostarczyło - jak informowała prokuratura - dwóch mieszkańców Kalisza.
"Nie spodziewałbym się, że osobą, która doniosła, bo inaczej nie mogę tego nazwać, był odwołany z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej Kalisza Grzegorz Sapiński - powiedział z nieukrywanym zażenowaniem i smutkiem , podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, prezydent Kalisza Janusz Pęcherz:
"Odcinam się o tego co tu się stało i nie akceptuję takich działań. Takie wydarzenia nie są dobrą promocją miasta - jak choćby podkreślała na ostatniej sesji radna Karolina Pawliczak. Nie jest to dobra „promocja”, a sam funkcjonariusz publiczny doprowadza do tego, że się w taki sposób właśnie Kalisz "promuje".
W tej chwili pod kątem prawnym rozważamy, czy mogę ujawnić co zostało napisane do CBA - i jeśli będę mógł ujawnić, co tam zostało doniesione - to ujawnię to wszystkim na najbliższej sesji Rady Miejskiej Kalisza"
"Czytając ten oszczerczy donos, miałem wrażenie, jakby ktoś zebrał najbardziej wyssane z palca, głupie i obraźliwe komentarze z portali internetowych. To wstrętna rzecz, dotykająca wielu osób - także w ogóle nie związanych z konkurencją polityczną czy samorządową "- dodał wiceprezydent Dariusz Grodziński.
A jak stwierdził prezydent Pęcherz, osoby które w wielostronicowym zawiadomieniu zostały wymienione z nazwiska, powinny złożyć pozwy i dochodzić przed sądem sprawiedliwości w zakresie ochrony ich dobrego imienia.
Wiceprezydent Grodziński podniósł też kwestię związaną z błyskawicznym powiadomiem przez kogoś mediów ogólnopolskich o działaniach CBA w Kaliszu. Kwestię odpowiedzi na pytanie - kto mógł posiadać wiedzę pozwalającą na natychmiastowe "sprzedanie" tematu do stacji telewizyjnej TVN i jaki miałby w tym interes, pozostawił otwartą.
"Ja, jako samorządowiec PO - oraz moi koledzy, myśleliśmy, że po poprzednim roku już się uodporniliśmy i niczym nas już p. Grzegorz nie zaskoczy - swoją nielojalnością czy świństwami, które robił. Tutaj jednak przelicytował sam siebie. Bardzo mocno. Przekroczył wszelkie granice" - dodał Dariusz Grodziński: "Widzimy jak teraz lubi kolekcjonować i otulać się różnymi tytułami. Samorządowcy z Platformy chcieliby mu takie dwa tytuły przyznać. Tytuł "Oszczercy Roku" i tytuł "Donosiciela Roku". Na to wyjątkowo sobie zasłużył. Mieliśmy zadbać o Kalisz z dala od polityki. A to? To było skalanie naszego wspólnego gniazda, naszego miasta, naszego domu. Miasta, które kiedyś ranego Sapińskiego przyjęło i żywiło przez wiele lat."

Jak potwierdziła Radiu Centrum Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim, radny Sapiński został w tej sprawie przesłuchany w charakterze świadka.
Wcześniej, był jedną z dwóch osób składających doniesienie "o popełnieniu przestępstwa".
Radny Sapiński, zapytany przez Radio Centrum, przyznał, że był w tej sprawie przesłuchiwany przez CBA w charakterze świadka. Odmówił natomiast udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy był w ww. sprawie jednym ze składających "doniesienie o popełnieniu przestępstwa". Dosłowny zapis rozmowy:
---------------------------------------------> TUTAJ [klik]