W latach 20. XIX w., po ustanowieniu Królestwa Polskiego miał miejsce w Kaliszu intensywny rozwój przemysłu, na niespotykaną wcześniej – a może i później – skalę.
Zwabiani udogodnieniami i kredytami licznie przybywali do miasta posiadający kapitał i ambicje fabrykanci. Najwięcej inwestowano w przemysł włókienniczy, ale w przemysłowej historii miasta równie silnie „pokazały” się fortepiany. Zresztą już wcześniej w Kaliszu pojawiają się nazwiska związane z produkcją tych instrumentów. Na początku XIX w. przybyły z Berlina Jan Bogumił Peter budował w Kaliszu organy, fortepiany, klawikordy i klawesyny, w 1812 r. – a więc w czasach jeszcze Księstwa Warszawskiego fabrykant Grunberg ogłosił, że może sprzedać wykończone dopiero Skrzydło czyli Pianoforte z dublet podwojonym głosem, kształtu nowego z sześciu odmiany Mechanizm a la Mozart. Produkcją instrumentów zajmowali się w tym czasie u nas również Fryderyk Zirwitz i August Scheel. 190 lat temu, w 1823 r. fabrykant z Wiednia - Grzegorz Lindeman, ogłaszał, że na składzie posiada różne Fortepiany, a także podejmował się obstalowane instrumenty stosownie do żądania i ugody w czasie umówionym wykończyć. Rzeczywiście – w 1827 r. Lindeman wyprodukował w Kaliszu pierwsze 20 sztuk doskonałej jakości fortepianów z mechaniką angielską. To były początki. W 1853 roku – a zatem równo 160 lat temu powstała na ulicy św. Stanisława znana fabryka fortepianów Fryderyka Glandta. „Grający” biznes kontynuował jego zięć Fryderyk Hintz, którego instrumenty: fortepiany i fisharmonie - 5 lat gwarancji, sprzedaż na raty i z rabatem - zdaniem kaliskiej prasy mogły konkurować ze znanymi firmami zagranicznymi. Z Hintzem rywalizował inny producent fortepianów i fisharmonii, przybyły z Holandii Teodor Gerard Betting, który później – czyżby w obliczu dużej konkurencji: liczba warsztatów produkujących wówczas te instrumenty dochodziła do 20 - przeniósł się z produkcją do Leszna. Być może u Bettinga nauki pobierał Gustaw Arnold Fibiger, syn stolarza Karola Gottloba Fibigera, który do Kalisza przywędrował z Austrii. W latach 70. XIX w. przy Alei Józefiny (dziś Al. Wolności) powstaje już samodzielny warsztat późniejszego największego potentata w tej branży. W styczniu 1879 r. firma sprzedaje swój pierwszy fortepian. W tym okresie Fibiger zatrudniał zaledwie 10 osób produkując 30 sztuk instrumentów rocznie. Ale już w roku 1898 Gustaw Arnold buduje, początkowo niewielką, fabryczkę przy ówczesnej ulicy Szewskiej (dzisiejsza Szopena – ponieważ zamieszkana była w większości przez „niekształconych” kaliszan, w zapisie jej nazwy – niemal do naszych czasów – stosowano zapis fonetycznego brzmienia). Zwiększyło się oczywiście zatrudnienie, ale 1 maja 1900 r. zastrajkowało tam – osiągając zresztą postulowane efekty - 28 robotników fabryki. Z wytwórnią współpracował brat właściciela, Rudolf Otton Fibiger (1852-1919), który w swojej odlewni wykonywał ramy żeliwne do fortepianów i pianin (choć specjalnością zakładu były … ruszty piecowe). Kooperantem była też wytwórnia strun produkowanych z jelit. W 1906 r. fortepian z fabryki Fibigera zdobywa Grand Prix na wystawach, m.in.: w Paryżu i Londynie. Odlewy nagród – świadectwa wielkiej sławy i prestiżu możemy oglądać do dziś wtopione w ścianę fabryki. Fabryka stosuje też bardziej wyrafinowany marketing – na reklamowej widokówce budynek fabryki jest nienaturalnie powiększony. A co tam – niech świat widzi jaka to potęga. Przy fabryce Fibigerowie budują dla siebie dom, w którym dziś - pod nazwą mało adekwatną do proweniencji obiektu - świadczone są usługi hotelarsko-gastronomiczne.
Po I wojnie fabryką kieruje syn założyciela, również Gustaw. Zwiększa się liczba zamówień. Instrumenty sygnowane Arnold Fibiger pojawiają się między innymi w Polskim Radiu, trafiają na statki „Batory” i „Chrobry”. zdobią salę przyjęć ministra spraw zagranicznych RP. Po śmierci Gustawa II pracę kontynuował Gustaw Arnold Fibiger III. Firma ma wówczas swoje przedstawicielstwa w 18 krajach. Gustaw Arnold III walczył w wojnie obronnej 1939 r., a lata okupacji spędził w obozach jenieckich. Władze obozowe z uwagi na niemieckie nazwisko jeńca próbowały go nakłonić do podpisania volkslisty. Fibiger jednak odmówił. Zresztą i pozostali członkowie tej rodziny angażowali się w ruch antyfaszystowski, młoda Elwira Fibigerówna przepłaciła to nawet życiem – rozstrzelano ją wraz z innym członkami ruchu oporu (m.in. z Henrykiem Fulde) w lesie skarszewskim w styczniu 1945 r. Podczas hitlerowskiej okupacji w fabryce produkowano wojskowe szafy, stołki i skrzynki. W lutym 1945 r. Gustaw wraca z oflagu do Kalisza, wkrótce zostaje dyrektorem w swojej, ale już upaństwowionej fabryce, która przybiera nazwę Calisia. Fabryka początkowo produkuje meble i dopiero w połowie stycznia 1947 r. wypuszcza pierwsze w Polsce powojennej pianina. Fabryka sprzedaje wówczas swoje instrumenty do 37 krajów świata. Dzięki inicjatywie Fibigera powstaje Technikum Budowy Fortepianów, istniejąca do dziś i jedyna tego typu szkoła w Polsce .
Fabryka, która przecież w czasach PRL była jedynym zakładem w Polsce produkującym fortepiany i jednym z dwóch wytwarzających pianina, przechodzi różne koleje losu, zmieniają się formy jej własności, produkuje (i sprzedaje) coraz mniej. O jakości fortepianów z Kalisza z olbrzymim przekąsem wypowiada się znany krytyk muzyczny – Jerzy Waldorff. W 1997 r. fabryka wykonała jeszcze specjalne pianino dla Jana Pawła II z miniaturową kapliczką św. Rodziny Kaliskiej. Piętnaście lat temu, równe sto lat po wybudowaniu fabryki zakład ogłasza ostateczne bankructwo. Jakże smutne uczczenie jubileuszu. Jeden z ostatnich fortepianów, po renowacji trafił do odnowionej Villi Calisia w Al. Wolności.

W tym roku przypada także równa, 140 rocznica urodzin bratanka Gustawa Arnolda I - Aleksandra Oskara Fibigera. W 1899 r. wraz z bratem Karolem założył w Kaliszu konkurencyjną fabrykę pianin i fortepianów Bracia Fibiger, zwaną też Apollo, istniejącą na rogu Polnej i Górnośląskiej do 1939 r. Ciekawostką jest fakt, że w reklamach prasowych wyraźnie dystansowali się od – jakby nie było słynniejszej – firmy wuja. Później fabrykę przejął syn Aleksandra Jan. Niemal wszyscy członkowie rodziny Fibigerów pochowani są na kaliskim cmentarzu ewangelickim. A i większość pozostałych, wymienionych wyżej producentów fortepianów spoczywa na tej nekropolii - być może po zapadnięciu zmroku wychodzą czasem ze swych grobów, by wspólnie dumać nad upadkiem, tak kiedy prężnej i przynoszącej sławę naszemu miastu, muzycznej branży przemysłu.
autor: Piotr Sobolewski (c)

Był to 7 odcinek audycji "Urzekła mnie moja historia", zatytułowany "Fortepiany kaliskie - nie tylko Fibiger".
Poprzedni odcinek możecie przeczytać ---> TUTAJ
Programu historycznego pt. "Urzekła mnie moja historia" można słuchać na antenie Radia Centrum 106.4 w poniedziałki i środy o godz. 12:15 (powtórki w soboty i niedziele o 13:15).
Czyta: Piotr Sobolewski